Życie zaczyna się po 50tce?

Co zmieniło się w moim życiu po 50tce? Na lepsze oczywiście, bo na tym chcę się koncentrować 🙂

1. Nałogi nasze powszednie.

Rzuciłam palenie

co, jak wiemy, jest proste, bo każdy palacz robił to wiele razy. Ale ja rzuciłam tym razem skutecznie, a przynajmniej mam taką nadzieję. Co do innych nałogów, to ani dragi ani alkohol nie były moim problemem. Jeśli piwo to alkohol (a podobno tak) to lubiłam i nadal lubię chmielowy napój, a bycie lekko podchmielonym nie uważam wcale za coś złego, wprost przeciwnie.

2. Kochanych kilogramów nigdy nie jest za dużo? Niekoniecznie.

Schudłam 8 kg, mam teraz prawie idealną wagę.

co, jak wiemy, też trudne nie jest, wystarczy zmienić nawyki żywieniowe, nie daj Boże stosować diety. Każda dieta kończy się efektem jo-jo, prędzej czy później. Ja dokonałam jeszcze jednej sztuki wprost nieprawdopodobnej, nie przytyłam po rzuceniu fajek. Niewiele jest takich przypadków, o przeciwnych przypadkach słyszałam wielokrotnie, a nawet je widziałam i nie zazdroszczę.

3. W zdrowym ciele….

Zrobiłam mnóstwo badań, część takich, których jeszcze w życiu nie robiłam, choć nie są szczególnie oryginalne,

co, jak wiemy, jest konieczne choćby w ramach profilaktyki. Każda choroba, poważna lub mniej poważna, wykryta wcześniej rokuje pomyślnie. Wie o tym każdy, kto zbadał się za późno. Ja też powinnam zrobić to wcześniej, ale w moim przypadku okazało się, że jeszcze nie jest za późno. Mam niedoczynność tarczycy. Od kilku miesięcy o tym wiem i podjęłam leczenie. Wiem, że poranną tabletkę będę brać do końca życia, przeciwko czemu do niedawna się buntowałam. Teraz już nie. Coś w 50-letnim organizmie musi szwankować. Wszystko się zużywa, zwłaszcza kiedy przed 50tką pozwalaliśmy sobie na niehigieniczny tryb życia. Ja należę do tej kategorii. Pozwalałam sobie na wiele, co dopiero teraz jawi mi się jako „brak szacunku dla własnego ciała”. Tak teraz na to patrzę i chcę już być dla siebie (dla swojego ciała) DOBRA.

4. Uśmiechnij się

Zyskałam spokój wewnętrzny i dystans…

co, jak wiemy, też nietrudne. Wystarczy przestać gonić za nie wiadomo czym. Przestałam się śpieszyć, przestało mi zależeć na sprawach tylko z pozoru istotnych. Teraz chyba wiem lepiej, co jest ważne. Sedno sprowadza się do tego, aby godzić się z tym, na co wpływu nie mamy, bo prawdziwą sztuką jest rozróżniać to, co możemy zmienić od tego, co kompletnie od nas nie zależy. Mogą to być na przykład uczucia (stosunek) innych ludzi do nas. Nie mamy wpływu na to, jak ludzie nas odbierają, ale mamy wpływ na to, jak sami odnosimy się do innych. Nie zawsze nasze dobro spotyka się z akceptacją, bywa że reakcją na dobro jest odrzucenie, zło. Jednak kieruję się zasadą, co posiejesz to zbierzesz, prędzej czy później. Negatywne emocje zazwyczaj do nas wracają, więc lepiej ich unikać, a uśmiechać się do ludzi, nawet tych nam nieżyczliwych.

Jak z powyższego wywodu wynika podzieliłam sobie tematycznie mój blog (bloga?), wymienione punkty staną się kategoriami, według których będę sobie pisać różne dyrdymały. Raz o paleniu, raz o odchudzaniu, raz o chorobach, a innym razem o pogodzie ducha. Robię to przede wszystkim dla siebie w ramach swoistej autoterapii (każdy jest dla siebie najlepszym psychologiem i najlepszym lekarzem), ale też dla ewentualnych rówieśniczek, które mogą zajrzeć na moją stronę – może są na początku drogi do zmian na lepsze, a może nie wierzą w to, że jutro może być jeszcze fajniejsze niż było wczoraj.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s