Czy jestem neofitką?

Wygląda na to, że jestem neofitką.

Czasami muszę się powstrzymywać, aby nie wpaść w moralizatorski ton. Mam dużą szansę stać się nieznośna dla otoczenia. Dlatego unikam jak mogę komentarzy pod adresem koleżanki, która … śmierdzi papierosami. A kiedyś razem paliłyśmy jak smoki. Był czas, kiedy udało jej się przestać na rok, nie mam pojęcia czemu wróciła do tego śmierdzącego nałogu. Wiem, że potrafiłaby rzucić, gdyby chciała. Nie wiem, czemu nie chce. Zauważyłam, że drażnią ją moje neofickie teksty, więc powstrzymuję się jak mogę. Mam za to jedną młodziutką koleżankę w pracy, matkę dwóch córeczek, którą strofuje czując dym papierosowy. – No wiesz Kasiu, znów paliłaś!… Na szczęście dziewczyna jest urocza i puszcza sobie moje słowa mimo uszu.

Swoje neofickie skłonności ujawniam też wobec kobiet w wieku do mojego zbliżonym, spośród rodziny i znajomych, które podejrzewam o problemy z tarczycą. Wiele na temat niedoczynności tarczycy czytałam, bo przecież sama mam ten problem i może jestem na tym tle przewrażliwiona. Moją szczególną uwagę zwróciła kwestia depresji u kobiet w wieku okołomenopauzalnym. Okazuje się, że w wielu przypadkach za depresję odpowiedzialna jest właśnie tarczyca. Dopiero po kilku latach leczenia psychotropami niektóre kobiety trafiają na kumatego lekarza, który zaleci dokładne badania tarczycy. Nie chodzi o samo TSH i usg, choć to podstawowe badania, chodzi też o inne uzupełniające wskaźniki. Bo zdarza się, że TSH w normie wcale nie oznacza zdrowej tarczycy.

Mam w rodzinie kobietę ok. 50 tki, która boryka się z depresją. Pytałam ją niedawno w rozmowie telefonicznej, czy badała sobie tarczycę. Stwierdziła, że wszystko jest w normie. W ostatni weekend spotkałam się z nią i wróciłam do tematu, bo … przytyła znacznie, zauważyłam „brudne łokcie” i suche ciało, co stanowi jeden z objawów niedoczynności tarczycy, o obniżonym nastroju i senności nie wspomnę. Bierze psychotropy, widać, że wyciszają ją, ale nie mogę uwierzyć, że to tylko depresja. Nie mogę, bo na własnej skórze odczułam, jak wielki wpływ na nastrój ma prawidłowy poziom hormonów tarczycy. Mnie kiedyś też nic się nie chciało, a przyszłość jawiła się wyłącznie w czarnych barwach. Prosiłam ją, aby zrobiła sobie powtórnie badania, w odpowiedzi na co usłyszałam – Widzę, że chcesz mi wmówić chorobę. Upsss… skoro ktoś tak to odbiera, to może rzeczywiście przesadzam. Niech każdy sam zajmuje się swoim zdrowiem. Ale mnie zwyczajnie jest szkoda innych, po prostu chciałabym uchronić ich przed trudną przeprawą, jaką sama przeszłam. A może nie da się nikogo uchronić, nikomu pomóc „na siłę”. Ten ktoś sam musi dojrzeć do zmiany.

Tak jest również w kwestii zrzucania zbędnych kilogramów, zdrowego odżywiania. Moja droga do zdrowszego odżywiania, bo z kilogramami nigdy nie było źle, była wyboista dopóki nie przeczytałam pewnej książki. Może jej autor ma na mnie jakiś magiczny wpływ (dzięki jego książce rzuciłam też palenie), a może zwyczajnie dojrzałam do zmiany nawyków żywieniowych. Kiedy trafiam na blogi kobiet naprawdę otyłych, które z wielką determinacją walczą z kilogramami, mam ochotę polecić im tę książkę, mam ochotę im pomóc. Ale wiem po sobie, że do zmiany trzeba samemu dojrzeć. Kiedy dyskutuję z kimś na temat zdrowego odżywiania i ktoś uparcie twierdzi, że bez mięsa nie jest w stanie żyć, że mięso jest mu niezbędne, to nie mogę takiej osoby przekonywać, bo ona jest zamknięta na inne argumenty. W książce, o której piszę chodzi o jedno, a mianowicie o otwarcie umysłu na zamieszczone tam racjonalne argumenty. Ja poczułam się nie tyle przekonana, ile sama przyjęłam poglądy autora jako swoje. I wtedy naprawdę można zacząć stosować takie zasady w życiu. Cieszy mnie to, że niczego sobie nie zabraniam, niczego nie odmawiam, po prostu jem to, na co mam w danym momencie ochotę. Sztuką jest wiedzieć, co jest dla mnie dobre i na co powinnam mieć ochotę. Uczę się tej sztuki mozolnie, popełniając po drodze mniejsze i większe grzeszki, choćby wczorajsze lody z posypką 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s