Spotkanie

Czeka mnie spotkanie z kimś, kogo znam i jednocześnie nie znam, czuję się tak, jakbym go znała wiele lat ale… w innym wymiarze. Rozmawiamy telefonicznie, wymieniamy maile, znamy swój wygląd ze zdjęć zamieszczonych na firmowych portalach. Najpierw mieliśmy kontakt służbowy, potem bardziej prywatny, a teraz przyjeżdża.

On, Darek, na stałe na obczyźnie od wielu lat.  Spędzi w moim mieście trzy dni, nie ma tu żadnych spraw służbowych, przyjedzie specjalnie po to, abyśmy się poznali face to face. Dlaczego? Dlaczego powinniśmy się – moim zdaniem – poznać? Polubiliśmy się w sferze wirtualno-werbalnej, czy nie jest naturalną ochota skonfrontowania tej sympatii w tzw. realu? Ja nie mam co do tego wątpliwości, Darek chyba też do takich wniosków doszedł, skoro przyjeżdża. No cóż, trochę go do tego kroku przekonywałam, jako zwolenniczka bezpośrednich kontaktów międzyludzkich. Nasz relacja jest … kumpelska. Rozumiemy się dobrze, podobnie postrzegamy świat, potrafimy rozmawiać o sprawach smutnych i wesołych, przy czym albo łezka nam się w oku zakręci, albo śmiejemy się do rozpuku. Jeśli ludzie dążą do kontaktu ze sobą przez jakiś czas, rok, dwa, pięć, to znaczy, że ma sens pogłębianie tej relacji. Trudno mi zrozumieć sytuację, że ludzie utrzymują kontakt mailowy i telefoniczny, a nie chcą siebie zobaczyć, dotknąć, poczuć.

Kontakt osobisty jest dla mnie bardzo ważny, choć może być rzadki to jednak pozwala na urzeczywistnienie postaci, pozwala na weryfikację dwóch światów, chodzi o prawdziwość relacji. Taka wirtualna relacja jest po prostu nie do końca naturalna, choć może zadowalająca dla niektórych, ale dla mnie nie.

Chcę zobaczyć, jaką Darek ma mimikę twarzy, w jak sposób porusza się, jakie są jego gesty, odruchy, etc.

Zobaczmy co będzie, co się zdarzy, jak na siebie zareagujemy, niczego nie zakładam, że się zdarzy i niczego nie wykluczam, że się nie zdarzy….

Czasem tak dziwnie sie składa, że rzeczy niemożliwe stają się możliwe…sytuacje rozwiązują się jakoś dziwnym trafem same…nie trzeba nic robić, niczego burzyć…samo się prostuje. Tak właśnie chcę, aby było.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s