Niewidzialna?

Kobiety po pięćdziesiątce czują się jakby znikały, przestają być zauważane? Zainspirowana wywiadem na ten temat z „Wysokich obcasów” pomyślałam, że to święta prawda. Sama miewałam i miewam (ostatnio coraz rzadziej) podobne odczucia. Niewidzialna dla otoczenia, dla bliskich, dla mężczyzn… A dla samej siebie też niewidzialna? Mam wrażenie, że tylko kobiety, które chcą zniknąć dla świata znikają, więc ta niewidzialność jest od nas zależna. Wystarczy chcieć być widzialną, aby tak się stało. I to nie tylko kwestia czerwonej marynarki, granatowych spodni i białej bluzki z czerwonymi koralami spowodowała, że dziś czułam się wyjątkowo widzialna. Nie miało dla mnie znaczenia, czy ktoś zwróci na mnie uwagę, na mój „wesoły” strój, obejrzy się, uśmiechnie, bo ja po prostu całą sobą czułam, że jestem widzialna i nie zależało mi na potwierdzeniu tego „na zewnątrz”. Bo widzialność ze środka wypływa, aczkolwiek czerwona marynarka nie jest chyba taka kompletnie nieważna, bo często wyraża to, co nam w duszy gra 😉

Wygląd ma znaczenie, ale na pustkę i mroczną duszę, żaden makijaż i żaden strój nie pomogą. Dlatego tak samo staram się pracować nad wyglądem jak i nad życiem wewnętrznym. Zamiast zamartwiać się tym, co o mnie inni powiedzą, albo nie powiedzą, jak inni mnie ocenią, skrytykują, po prostu buduję poczucie pewności siebie (własnej wartości, asertywności, etc.), które zostało ostatnimi czasy nadwątlone, a może nigdy jakieś wielkie nie było. Nie mam już żadnego wpływu na to, co było, nie mam dużego wpływu na to, co będzie, ale na to co mogę dziś sama zrobić mam wpływ. Czasami budząc się w nienajlepszym nastroju sama do siebie mówię – masz dwa wyjścia, albo zaczniesz ten dzień skwaszona, albo radosna. Nie zawsze te nasze ponure nastroje wynikają z …niczego, owszem mamy problemy, coś nas wkurzy, coś nam się nie uda. Ale nadal mamy dwie możliwości: jedna to tkwić w żalu i pretensji, że świat nam kłody pod nogi rzuca, że starość nie radość, etc. po prostu dokonujemy wyboru bardziej dla nas korzystnego, wybieramy uśmiech, spokój i dystans. Nic nas wtedy nie rusza. Kiedy ruszamy w świat z pozytywnymi emocjami, to takie przyciągniemy, a jeśli trafimy na złośliwość to po prostu ją zignorujemy. Przyciągamy to, co sami wysyłamy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s