Blask w oczach…

Od spotkania z Darkiem minęło kilka dni. Dość pobieżną relację zdałam koleżankom, jednej ustnie, drugiej pisemnie. Ta druga relacja przyda mi się, kiedy będę chciała zamieścić na ten temat notkę na blogu. Ale czy będę chciała? Nie wiem. Na pewno nie teraz. Są sytuacje, którymi chcemy się dzielić ze światem, a są takie, które wymagają czasu, aby można było je światu „ogłosić”, a jeszcze inne chcemy zachować na wyłączność.

Spotkanie było fajne. A największą jego zaletą było to, że w ogóle doszło do skutku. Chociaż… zależy jak się na to spojrzy. Są chwile, kiedy myślę, że może trzeba było nie upierać się przy tym? „Kiedy serce śpi daj odpocząć mu, przecież czeka je kolejny ból…”

Darek okazał się taki, jakiego znałam już z maili i rozmów i jakiego się spodziewałam. Nic mnie nie zaskoczyło, było tak jak miało być i jak chciałam, aby było. Może tylko sama siebie zaskoczyłam, że stać mnie jeszcze na ten… blask w oczach 😉

Przejrzałam sobie dziś naszą wymianę korespondencji z ostatnich dwóch lat. Natrafiłam na maila sprzed roku, w którym Darek informował mnie, że będzie w Polsce kilka dni służbowo. Namawiałam go wówczas, aby wpadł do mojego miasta, choć to kompletnie nie po drodze. Nie wpadł. Rozumiałam.

Uświadamiam sobie, że to mnie bardziej zależało na naszym spotkaniu „oko w oko” i to ja do niego parłam. Wydawało mi się takie oczywiste i naturalne, że ludzie chcą się zobaczyć, skoro mają ze sobą dość długi kontakt. A może się myliłam i mylę nadal? Może Darek spotkał się ze mną, bo mi zależało, ale jemu nie jest to do niczego potrzebne, co wcale nie znaczy, że mnie nie lubi? Lubi, nawet bardzo, czego nie ukrywał, ale być może woli zachować tę znajomość w takim stanie emocjonalnym, w jakim była do momentu spotkania. Może to dla niego wygodniejsze. Ma swoje życie, choć jest wolny, ale otoczony rodziną, jego rodzice oraz dorosła córka mieszkają w tej samej miejscowości. No tak, próbuję Darka tłumaczyć, ale z tyłu głowy zawsze będzie stwierdzenie, że dla chcącego nie ma nic trudnego. Jeśli nasza znajomość miałaby się „pogłębiać”, to pomimo odległości byłoby to możliwe. Wystarczy chcieć.

Myślę, że po spotkaniu już nie będzie tak samo jak było dotychczas. Przynajmniej z mojej strony będzie inaczej, chciałabym, aby było… bliżej i cieplej. Nietrudno będzie odgadnąć, czy jemu to pasuje, czy może woli zostawić wszystko tak jak było. Pamiętam, że kiedy przekonywałam go do przyjazdu tłumaczyłam, że to nie musi nic zmieniać w naszych relacjach, że potem będzie tak samo, ale jakby lepiej, bo już będziemy się znać. Chyba nie miałam racji. Mogło być tak samo, ale nie będzie. Tak po prostu wyszło. Wszystko przez ten… blask w moich oczach 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s