Notoryczny podrywacz, czyli korzyści z czytania blogów…

Dzwoni dziś do mnie Kaśka, młodsza koleżanka singielka z informacją, że chyba zacznie jeździć autobusami, a samochód sprzeda. Dlaczego? – pytam zaskoczona, bo takiego dobrego kierowcy w spódnicy jak ona nie znam, no i wiem, że po prostu kocha jazdę samochodem.

I co się okazało? Kasia jechała wczoraj wyjątkowo autobusem miejskim. Miała spotkać się ze znajomymi w sprawach wymagających dłuższego posiedzenia i wzmocnienia temperatury dyskusji mocniejszym trunkiem, a po drinku oczywiście nie prowadzi.

Co ciekawego może się zdarzyć w miejskim autobusie? Kasia zauważyła, że stojący w pobliżu mężczyzna wyraźnie jej się przygląda. Spojrzenie nie pozostawiało wątpliwości, że nie chodzi o plamę na spódnicy, ani dziurę w bucie, o wałku na głowie nie wspominając. Pan wyraźnie był zainteresowany Kaśką jako kobietą, czyli szykował się do tzw. podrywu.

Kiedy autobus zatrzymał się na przystanku dla Kaśki docelowym wówczas pan zainteresowany wyszedł pierwszy, podał jej rękę pomagając wysiąść, a następnie przestawił się i bez zbędnych ceregieli stwierdził, że chciałby ją bliżej poznać, bo bardzo mu się spodobała. Facet niczego sobie, w wieku adekwatnym. I jaki bezpośredni. Zapytał – od jak dawna jest wolna? Po czym poznał? – zastanawiała się Kaśka. No tak, spojrzał na niezaobrączkowaną dłoń.

Pan prosił o jakiś namiar, błagał wprost. Kasia uznała, że niczym nie ryzykuje. Wymienili się więc numerami telefonów.

O ile Kaśka dobrze zapamiętała imię i nazwisko, to coś mi jego brzmienie mówiło, kiedy je wymieniła. Nie wiedziałam, gdzie i co dzwoni, ale czułam, że dzwoni. Skojarzyłam tego pana z pewnym blogiem, na którym pewna pani w średnim wieku opisywała swoje doświadczenia randkowe. Pan ów miał dość oryginalny zawód i choć blogerka nie podała jego nazwiska, co oczywiste, to podała wiele informacji, dzięki którym udało się czytelnikom bloga pana zidentyfikować. Blog, którego ważnym bohaterem był ten pan jest już „nieczynny”, ale dość dobrze pamiętam tego pana, gdyż był szczególnym indywiduum. Przede wszystkim zgadzało mi się to, że pan natychmiast się „zakochuje”, obściskuje i obcałowywuje. Niestety, kobiety to tolerują. Kasi też to zbytnio nie przeszkadzało. Pan jest po prostu podrywaczem zawodowym, może niezbyt groźnym, bo nie pożycza pieniędzy od kobiet, ale korzystał z zaproszeń autorki bloga, u której miał wikt i opierunek. A nigdy nie było go stać choćby na butelkę wina. W końcu zaczął mieć coraz mniej czasu, a blogerka cierpiała. Zaczęła obserwować jego aktywność, na Naszej Klasie, na Facebooku. Założyła sobie fikcyjny profil na NK, odjęła z 10 lat i zaczęła z nim korespondować, a nawet umówiła się. Pan przyszedł i … wcale nie był jakoś szczególnie zaskoczony, czy zniesmaczony jej fortelem. Oczywiście zaczął się gęsto tłumaczyć i obcałowywać rączki i nie tylko, a biedna kobieta znów swoje serce przed nim otworzyła. Żeby tylko serce. Zaprosiła go do domu i znów pozwoliła ogołocić lodówkę. Kobieta ma serce jak złoto…. Eh..

Kiedy powiedziałam Kasi, że to może być ten sam, sławny już w świecie wirtualnym bawidamek, wyraźnie posmutniała. To może być prawda – stwierdziła – bo ja mam szczęście do „gołodupców”.

A ja chciałabym się mylić.

Pan już kilka razy dzwonił do Kasi i pewnie spotkają się.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s