Wóz albo przewóz…

Moje relacje z Darkiem wróciły do … normalności, czyli piszemy maile i rozmawiamy telefonicznie. Częstotliwość rozmów zwiększyła się. Do niedawna dzwonił raz na tydzień. Teraz rozmawiamy kilka razy w tygodniu. Śmieszne, ale ja nawet nie mam jego numeru telefonu stacjonarnego. Jakoś tak wyszło. Właściwie to po co mi on potrzebny? Jak mam sprawę, to piszę maila. Kim my właściwie jesteśmy dla siebie? Do jego przyjazdu nie miałam wątpliwości, że znajomymi, którzy darzą się sympatią, nadają na podobnych falach etc. A teraz? Czy coś się zmieniło?

U mnie zmieniły się oczekiwania. Nie chcę wracać do poprzedniego stanu, czyli kontaktu dobrych znajomych. Ja chciałabym, abyśmy zaczęli się częściej spotykać. To jest możliwe, wystarczy chcieć. Mam jeszcze sporo urlopu. Darek też. Opcje są różne, skoro był u mnie, to teraz możemy się spotkać albo na neutralnym gruncie, czyli gdzieś w Polsce, lub po drodze do niego, czyli już za granicą, albo on mógłby zaprosić mnie do siebie. Czy ta ostatnia opcja może być rozpatrywana? Moim zdaniem tak. Nie musiałabym nawet mieszkać w jego domu, hotele w jego mieście też są, jak sądzę. Przyszła mi ta opcja do głowy, ale chyba nie podzielę się nią z Darkiem. Skoro on na to nie wpadł…

Nie mam jednak oporów przed artykułowaniem tego, czego chcę. Jeśli chcę się z nim spotkać w jakimś niedługim czasie to nie zamierzam tego ukrywać, albo czekać na jego inicjatywę. Nie jest dla mnie istotne miejsce, nie jest ważny czas, nie są też ważne koszty (płacę za siebie). Powiem mu o tym, że chciałabym, abyśmy spędzili kilka dni, o ile on nie powie tego wcześniej. Ciekawa jestem reakcji. Dla mnie będzie ona ważna i symptomatyczna, pozwoli mi ułożyć sobie z Darkiem relacje w przyszłości, czyli albo wracam do traktowania go jako znajomego, kolegę (lekko nie będzie), albo po prostu zerwę kontakt.

A swoją drogą, co byłoby w tym niewłaściwego, gdyby on mnie teraz zaprosił? Mogłaby wpaść jego córka, albo matka  i musiałby mnie przedstawić? A może zobaczyłaby nas jego eks? Być może takie są jego obawy. A być może pasuje mu taka znajomość na odległość i nie chce tego zmieniać?

Co bym zrobiła, gdyby Darek zaproponował mi rewizytę? Czy zdecydowałabym się jechać, czy nie? Szanse na sprawdzenie tego, co bym zrobiła nie są duże, bo jakoś nie wierzę, że z jego ust taka propozycja padnie.

Najlepsza opcja na obecnym etapie rozwoju naszej znajomości, to byłby wspólny wyjazd w jakieś urocze miejsce, to może być kilka dni. Optuję za samodzielnymi pokojami, bo uważam to zwyczajnie za najbardziej komfortowe rozwiązanie, nawet jeśli mielibyśmy większość czasu spędzać w jednym z tych pokoi.

Kiedy wczoraj rozmawialiśmy napomknęliśmy o wakacyjnych planach i możliwościach, padło hasło wspólnego wyjazdu, ale nic konkretnego i raczej niezobowiązującego. Darek wspominał mi jeszcze w Polsce o finansowych ograniczeniach, mniejsza o powody. Przyznam, że kiedy mężczyzna mówi o pieniądzach czuję się niezręcznie. Niby szczerość powinna być cechą pożądaną, ale będąc mężczyzną po prostu bym ten aspekt przemilczała.

Zawsze wychodziłam z założenia, że dla chcącego nie ma nic trudnego. Każdy ma jakieś problemy i ograniczenia, jednak chcieć to znaczy móc i tyle.

Zdaję sobie sprawę, że nad naszą znajomością ciąży kwestia odległości. Czy mnie to jakoś szczególnie przeszkadza? Na tym etapie znajomości kompletnie mi nie przeszkadza. Ja tylko chcę lepiej Darka poznać, a nie dam rady tego zrobić bez spotkań. Z drugiej strony, może lepiej nie poznawać, nie zakochiwać się, bo przecież ta odległość zacznie dopiero później odgrywać większą rolę. Człowiek się zaangażuje i każde rozstanie będzie trzeba okupić cierpieniem. Może tak by było, a może niekoniecznie. Może bardzo by nam obojgu odpowiadała taka znajomość na odległość, nigdy byśmy się sobie nie znudzili. 😉 Czy wszyscy muszą się żenić, może nie wszystkim to odpowiada.

Jedno, co mi nie odpowiada, to stan uczuć w zawieszeniu. Albo jesteśmy sobie coraz bliźsi i spędzamy ze sobą jak najwięcej czasu i nas do siebie ciągnie, albo każde sobie żyje swoim życiem, a kontakty są czysto koleżeńskie?

Ja wiem, w którą stronę chcę zmierzać. Aby dowiedzieć się, jakie plany ma Darek, zaproponuję mu wspólny wypad. Cokolwiek mi odpowie, będzie to lepsze niż takie zawieszenie, niewiadomo co.

Chciałabym mieć co do Darka jasność, bo chciałabym nie mieć poczucia nielojalności, kiedy w moim życiu pojawi się ktoś inny, czego wykluczyć przecież nie mogę. A więc wóz albo przewóz…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s