Rozczarowana

Darek potrzebował dwóch dni, aby zmierzyć się z tematem ewentualnego wspólnego wyjazdu. Dużo. Z jednej strony może to świadczyć o tym, że bił się z myślami, analizował i zastanawiał się. No i tak właśnie mi odpisał, że po głębokiej analizie stwierdził, że nie da rady „skroić tego wyjazdu finansowo”. I jeszcze parę zdań o tych powodach finansowych, bardziej szczegółowo.

Przyznam, że spokój mnie w tym momencie opuścił. Bo co to mnie obchodzi, na co on musi przeznaczyć pieniądze? To jego sprawa. Wystarczyło napisać – nie dam rady, nie jest to możliwe.

Choć z drugiej strony skoro pisze mi szczegółowo o tych sprawach to może świadczyć o szczerości, zaufaniu, o prostolinijności nie wspomnę. Może więc takie wytłumaczenie nie powinno mnie dziwić. Wszystko więc zależy od tego, z której strony na sprawę spojrzeć, a można przecież z bardzo wielu.

Myślę, że moje ego ucierpiało, bo sobie te wszystkie wymienione przez Darka wydatki wsadziłam do worka z napisem „ważniejsze ode mnie”. A to przecież nie jest uprawniona interpretacja, ale jakże się narzucająca 😉

Nie jestem zaskoczona tą odpowiedzią. Jestem tylko… rozczarowana.

Przeczytałam ją kilka razy i zabrakło mi słowa – „chciałbym”. „Chciałbym ale nie mogę…”. Taka wersja byłaby mniej rozczarowująca.

I co teraz? W pierwszym odruchu miałam ochotę … zamilknąć na wieki. No ale to byłaby przesada. W drugim odruchu postanowiłam odczekać z odpowiedzią co najmniej dwa dni, a może dłużej. I tego drugiego odruchu zamierzam się trzymać, ale tak sobie myślę, co napisać. Czy nawiązywać do tej sprawy, czy ją zmilczeć?

Mam napisać: Przyjmuję do wiadomości Twoją odpowiedź.

A może napisać, że czuję się rozczarowana.

On zakończył swojego maila zdaniem: Mam nadzieję, że nie jesteś mocno rozczarowana?

Jasnowidz jakiś? 😉

No jestem. Ale czy mu to okazać, czy zdusić w sobie?

Wypieranie emocji, uczuć jest bardzo niezdrowe, więc może lepiej je „zwentylować”. Może w bezpośredniej rozmowie byłoby to łatwiejsze. Na razie na taką rozmowę nie jestem gotowa. Muszę odczekać. Jak długo? Nie wiem. Może poczekam aż mi przejdzie to wkurzenie?

Darek wciąż powtarza, że wszystko odbywa się w naszych głowach. Mówi o tym w kontekście naszej znajomości. Co konkretnie ma na myśli? Że nasza relacja jest odrealniona, że sobie coś wymyślamy, czego w rzeczywistości nie ma, że to są jakieś mrzonki? Może w ten sposób daje mi do zrozumienia, abym zresetowała swoje myśli i ostudziła emocje?

Nie ma problemu. Bez względu na to, czy coś dzieje się w głowie czy w rzeczywistości, zawsze może się skończyć!

Na razie daje sobie czas na ostudzenie emocji, dlatego zamierzam zająć się innymi sprawami i tematami. A może umówię się z pewnym… kolegą nie kolegą? 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s