Stare znajomości

Od wczoraj mam nowego-starego znajomego, Mariusza, chłopaka z czasów studenckich. Znalazł mnie na jednym z portali społecznościowych i zaproponował dodanie do znajomych. Dodałam i na tym nasz kontakt się zakończy, jak sądzę. Zdjęcie ma jakieś dziwaczne (negatyw), a taki był kiedyś fajny 😉

Chodziliśmy ze sobą 3 miesiące. On rozstał się z dziewczyną, ja rozstałam się z chłopakiem i los nas złączył na jakiejś dyskotece w klubie studenckim. Świetnie tańczył. Wreszcie mogłam mojemu eks pokazać, że to wcale nie moja wina, że i w tańcu nam nie wychodziło.

Mariusz pracował, skończył jakieś technikum. Miał kompleksy przy mnie, studentce. Nie rozumiałam tego.

Patrzył na mnie w sposób szczególny, chyba potem już nikt tak na mnie nie patrzył, a może tego nie zapamiętałam, albo nie zwróciłam uwagi. Kiedy prowadził samochód, a ja siedziałam obok, wciąż musiałam go prosić, aby patrzył przed siebie.

Po pierwszej euforii coś zaczęło się między nami psuć. Mój eks nie mógł przeboleć, że tak szybko się pocieszyłam i robił wszystko, co w jego mocy, abym do niego wróciła. Przychodził niezapowiedziany do akademika, właśnie wtedy, kiedy był u mnie Mariusz.

Ostatecznie i Mariusz, i ja wróciliśmy do swoich eks, tych z którymi zerwaliśmy przed poznaniem się.

Spotkaliśmy się potem przypadkiem już jako zaobrączkowani. Wstąpiliśmy na kawę. Rozmowa nieszczególnie nam się kleiła. Dowiedziałam się tylko, że Mariusz ma wielki biznes i zauważyłam, że pozbył się wszelkich kompleksów. To już nie był ten „mój” Mariusz. Czułam się tak, jakbym rozmawiała z kimś kompletnie nieznanym.

Od wspólnej znajomej wiem, że Mariusz jest od dość dawna rozwiedziony, co nic w naszych relacjach nie zmienia. To spotkanie sprzed lat uświadomiło mi, że „rozjechaliśmy się” w różne strony. Znajomość po latach może być reanimowana pod warunkiem, że coś ludzi łączy, coś ich do siebie przyciąga.

Zdarzają się takie sytuacje, kiedy ludzie kiedyś sobie bliscy, a rozłączeni przez los wracają po wielu latach do siebie i decydują się na związek. Znam takie historie jedynie z opowieści.

Sama jestem raczej zwolenniczką teorii, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Z niektórymi swoimi eks mam kontakt do dziś i lubimy się, nie rozstawałam się nigdy w gniewie i nienawiści. Może dlatego, że to były takie „letnie” związki, bez wielkich uniesień. Tylko jeden eks nie chciał utrzymywać kontaktu, co mnie trochę zdziwiło. Potem zrozumiałam, że on był bardziej zaangażowany ode mnie, i przyjaźń byłaby dla niego rozdrapywaniem rany. No cóż, szkoda, bo to porządny facet był. Do tego stopnia porządny, że powtarzał mi wciąż, jaki to on jest dla mnie za stary (miał 10 lat więcej), i w końcu rzeczywiście w to uwierzyłam i znalazłam sobie 10 lat młodszego (ode mnie);-)

Przed weekendem planowałam umówić się z Krzyśkiem, z kategorii „kolega nie kolega”. Kiedy on chciał i mógł, ja nie mogłam. Kiedy ja już mogłam, on miał dużo pracy. No cóż, tak bywa. Krzysiek nie ukrywa, że chciałby powrotu do …bliższych stosunków, które kiedyś były, ale się skończyły. Ostatnio, kiedy okazało się, że znajomość z Darkiem nie będzie się rozwijać w takim tempie i kierunku, w jakim bym chciała… coraz bardziej skłaniam się ku temu, aby spotykać się z kimś, choćby  niezobowiązująco. W takim przypadku przynajmniej człowiek nie cierpi z niepewności 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s