Separacja – teoria i praktyka

Nie da się ukryć, że jestem wolna, mam status cywilny „rozwiedziona”, co jest jasne i oczywiste. Mam znajomych, kolegów bliższych i dalszych, którzy twierdzą, że są w separacji. Czy tak jest w istocie?

Poznałam w swoim niekrótkim życiu kilku panów będących w tzw. separacji. Piszę: tak zwanej gdyż żaden z nich nie miał chyba pojęcia, albo przynajmniej udawał, że nie wie, iż istnieje separacja prawna. Mężczyźni są prości (najczęściej ta cecha bardzo mi odpowiada, ale w tym przypadku niekoniecznie) i naturalnym jest dla nich używanie słowa separacja wówczas, gdy szanowna małżonka sypia w innym łóżku. Nie ma seksu, nie ma związku? Owszem, dla wielu panów to podstawa związku i nie będę z tym polemizować 😉

Jaki jest Twój status cywilny? – pytam nowego znajomego.

Jestem w separacji – oznajmia.

A dopiero później, kiedy dociekam na czym owa separacja polega, dowiaduję się, że… mieszkają razem, chodzą na przyjęcia, płacą rachunki, ot normalne małżeńskie życie. Żadne z małżonków nie wystąpiło z wnioskiem o separację prawną, o pozwie rozwodowym nie wspomnę.

Biorąc pod uwagę czas trwania niektórych rozpraw rozwodowych (majątek, dzieci, etc) można uznać, że w trakcie owego procesu obie strony mogą przedstawiać się jako osoby będące w separacji. I tylko w takim przypadku, oprócz separacji orzeczonej sądownie, jestem w stanie przyjąć, że słowo separacja zostało użyte właściwie.

Znam przypadek „separacji” polegającej na tym, że mąż pracuje i mieszka od poniedziałku do piątku w Krakowie, a soboty i niedziele spędza w Lublinie, bo tam ma żonę, dzieci i dom. Koleżanka miała osobiście z tym przypadkiem „separacji” do czynienia, bo – jak się okazało –  pan chciałby od poniedziałku do piątku spotykać się w Krakowie z jakąś fajną panią, gdyż czuje się przecież samotny jak palec, odseparowany od rodzinnego gniazdka. Wiele pań nie jest tak dociekliwych jak moja koleżanka i przyjmuje oświadczenie o separacji do wiadomości, godząc się jednocześnie na rolę tej „trzeciej”. No może niektórym paniom takie oświadczenie o separacji i nie wnikanie w jej szczegóły daje pewien komfort psychiczny. Która kobieta afiszowałaby się spotkaniami z żonatym osobnikiem? Kiedy koleżanka zapyta, kiedy ktoś z rodziny zainteresuje się, zawsze to inaczej brzmi „separacja” niż „żonaty”. I właściwie to wszystkim (do czasu) jest z tym słowem wygodnie. Ale przychodzi moment, a potem jest ich coraz więcej, kiedy ten stan zaczyna jednej ze stron ciążyć. Kobieta wolna chciałaby ze swoim partnerem wyjechać na weekend, spędzić Święta czy sylwestra. A tu nici z tego. Bo pan będący w „separacji” ma zobowiązania. Przysięga, że nic go z żoną nie łączy, ale to z nią spędzi Sylwestra czy święta (dzieci, rodzina, wspólni znajomi, etc.)

Pan w „separacji” ma naprawdę poważne, wręcz powalające argumenty, przemawiające za tym, żeby zachować status quo. A kobieta bliska jego sercu czeka, czeka, czeka… Bo przecież on jej obiecuje, że to wszystko się zmieni. Najpierw mówi o tym, że syn jeszcze niepełnoletni i musi poczekać, a tu tylko roczek do 18-tki został. Kwestia podziału majątku jak majątek duży to i problem ogromny. Jak małżonka nie w ciemię bita, to może i z torbami takiego „w separacji” puścić. A jego przyjaciółce przecież nie jest obojętne, jaki będzie status materialny, jej przyszłego partnera. Jasne, że wolałaby, aby coś do ich wspólnego przyszłego gniazdka wniósł. Oczywiście to pierwsze z brzegu argumenty, jakimi posługują się panowie w tzw. separacji będący. Jak dzieci ma małe to już kompletna katastrofa, bo przecież jego przyjaciółka ma w sobie wiele empatii wobec takich sytuacji (często sama też ma dzieci, więc poczucie odpowiedzialności zna). I na tych wszystkich argumentach przeciwrozwodowych opiera się mnóstwo związków funkcjonujących „od poniedziałku do piątku”. No cóż tak jest i już. Każdy ma wybór.

Wydaje mi się, że wiele kobiet popełnia błąd u zarania znajomości, kiedy wchodzą w taką niejasną relację.

A jeśli wchodzą świadomie to powinny być przewidujące (wiem, że to ciężkie) i nie łudzić się, że pan swój status zmieni pod wpływem ich dobroci i uroku osobistego. Ludzie wchodzący w relacje powinni być wobec siebie symetryczni: wolna spotyka się z wolnym i już. Jak pan w takiej dziwnej „separacji” potrzebuje przygód poza domem niech sobie szuka pani w podobnej separacji, po prostu będą idealnie dopasowani 😉

Wiem, że życie pisze różne scenariusze i to tylko tak prosto wygląda, kiedy rozpatruje się wszystko hipotetycznie. A jak się człowiek zauroczy to obraz rzeczywisty ulega zamazaniu. Widzi się tylko obiekt westchnień, wierzy się w każde słówko, każdą bajkę, nawet kiedy dookoła czerwone światełka się jarzą. Ale takich sytuacji to ja nie rozpatruje, ja nawet nie do końca je rozumiem, jako osoba, która z miłości nigdy nie zgłupiała do końca. Mówi się, że miłość jest ślepa, ale to chyba wyłącznie dla tych, którzy poważną wadę wzroku już wcześniej mieli.;-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s