Szukanie drugiej połówki

Jak to jest z szukaniem drugiej połówki w wieku dojrzałym? Właściwie to w takim wieku większość szuka już tej drugiej albo nawet trzeciej drugiej połówki, bo pierwsza albo odeszła, albo okazała się tą niewłaściwą i to, co miało być „do grobowej deski” zakończyło się w sądzie.

Teorii i metod szukania może być całe mnóstwo, ale i tak podstawowy podział w „nowoczesnym społeczeństwie” sprowadza się do miejsca poznania, czyli albo świat realny albo wirtualny. Bywa że ten drugi traktujemy w sposób równorzędny, czego skutki bywają opłakane. Ale nie o tym dziś chciałam napisać.

Jedna kobieta w pracy, druga w drodze do kościoła, trzecia w autobusie, a czwarta w kolejce do lekarza może spotkać swojego wymarzonego mężczyznę. Inna musi uciekać się do różnych bardziej skomplikowanych metod, choćby założenia profilu na portalu randkowym. To ostatnie stało się synonimem naszych czasów. Bo ludzie są zapracowani i wiecznie zajęci, bo ludzie się alienują, bo to wygoda, bo to sposób na zapełnienie pustki, nudy, samotności, etc. Powodów jest mnóstwo i każdy z nich jest dość przekonywujący. Nie da się ukryć, że takie portale mają w sobie coś z supermarketów i wielu ich użytkowników zachowuje się bardzo podobnie jak w tego typu przybytkach. Dla niektórych, zwłaszcza mężczyzn, obecność na takim portalu gwarantuje dość interesujące życie. Oni dokonują zakupu w tym supermarkecie, dość szybko konsumują zawartość koszyka, a potem znów wybierają się na zakupy. Tak to właśnie przebiega w wielu przypadkach, choć nie twierdzę, że wszyscy tak robią. Role się czasami zmieniają i ten, który do tej pory kupował, zostanie kupiony (upolowany), skonsumowany… To jest taka zabawa, której reguły wszyscy znają, ale niemal wszyscy twierdzą, że „szukają na poważnie” i chyba w to wierzą. Są ludzie od portali randkowych uzależnieni. Bo to lubią? Bo czują ekscytację? Bo kiedyś mieli szczęście poznać kogoś właściwego tą drogą? Gdyby był właściwy to nie musieliby na portal wracać. Przypomina mi to sytuację, kiedy to mój znajomy z dawnych lat, hazardzista twierdził, że dlatego nie może skończyć z graniem w ruletkę, bo kiedyś kasyno dało mu wygrać bajońską sumę. Nie uwierzyłabym, gdybym tego nie widziała. Owszem, raz wygrał równowartość dobrej klasy samochodu. Potem jednak szybko te pieniądze przegrał. I chyba do tej pory próbuje się odegrać, choć już nie ma z czego, bo od tamtego czasu stracił równowartość kilku a może kilkunastu samochodów. Ta mała dygresja pozwala sobie uzmysłowić jak blisko jest od normalnego szukania do szukania nałogowego.

Moja wiedza o funkcjonowania portali randkowych bierze się głównie z faktu, że mam dwie znajome, jedna panienka lat 30 i druga też panienka lat 40+, które w ten sposób szukały i szukają (obie robią to już kilka lat). Ja też miałam w tej dziedzinie epizod, o którym może kiedyś wspomnę.

Jak nasłucham się i naczytam  różnych opowieści na temat znajomości nawiązanych drogą wirtualną na specjalnych, przeznaczonych do tego portalach, to mam coraz większe przekonanie, że może lepiej tam nie wchodzić…. bo, nie daj Boże, już się nie wyjdzie. Jeśli naprawdę chce się kogoś kompatybilnego znaleźć to takie portale albo to umożliwiają szybko i bezboleśnie albo uzależniają i robią wodę z mózgu, o obniżaniu poczucia własnej wartości nie wspomnę. Owszem, znane są przypadki, kiedy ludzie odnajdują się w wirtualu, a potem żyją długo i szczęśliwie. Dotyczy to ludzi zdecydowanych, wiedzących kogo i po co szukają, a przede wszystkich konsekwentnych i gotowych na związek. Te pozytywne przykłady każą większości „szukających na poważnie” wierzyć, że i im się uda. Pomijam kategorię tych, którzy tylko się na takich portalach bawią.

Nie zawsze się udaje. Moim zdaniem obecność na takim portalu to jest przede wszystkim „ciężka praca” i zapewnienie sobie huśtawki emocjonalnej, której zdrowotne skutki nie są zbyt dobre. Do przeżywania czegoś takiego trzeba rzeczywiście mieć zdrowie. Chyba że stosuje się zasadę zero emocji, maksimum myślenia, która wydaje się w tym miejscu najodpowiedniejsza. Takim ludziom pewnie się udaje.

Argumentem przemawiającym za szukaniem partnera na @ pustyni, dość często przywoływanym, jest traktowanie tego jak wykupienie losu na loterii, żeby nikt nam nie mówił, że nie próbujemy. Owszem, coś w tym jest. Skoro w pracy czy w autobusie się nie udaje, to trzeba wykorzystać wszystkie, dostępne możliwości. Ale z drugiej strony to człowieka rozleniwia, bo staje się mniej aktywny, mniej mu się chce bywać, uczestniczyć, starać się w realu. Na portalu zawsze ktoś się pojawi, jak nie ten to tamten, zawsze coś się dzieje. A wysiłek to przecież żaden. Wystarczy kliknąć. Z tym wysiłkiem to nie do końca prawda, tylko z pozoru wygląda to na łatwe. Jeśli komuś naprawdę zależy poświęca i dużo czasu, i dużo energii, emocji, uczuć, a może jeszcze innych rzeczy, aby zbliżyć się do osiągnięcia celu. Bywa, że im mocniej się stara, tym efekty mizerniejsze, co działa zniechęcająco, destrukcyjnie.

Mam na to przykłady. Znajoma funkcjonuje w ten sposób od kilku lat. Robi niewielkie przerwy. Poznała trzech panów, którzy na początku wydawali się tymi właściwymi. Doświadczenie, jakie zdobyła, zapewne jest istotne. Ale czy coś to u niej zmieniło? Ona twierdzi, że przynajmniej coś przeżyła. Owszem. I dobrego, i złego. Ale czy to ją zmieniło? A po co miałoby zmieniać? – można zapytać. Inteligentny człowiek umie wyciągać wnioski, uczy się. Jeśli kilka z kolei związków okazuje się niedocelowymi to nie dowód, że „wszyscy faceci to świnie”, ale sygnał, żeby przyjrzeć się samej sobie. Może popełniam jakiś błąd? Czy jestem naprawdę gotowa na poważny związek? Jakie są moje atuty, a jakie wady? Czy jestem świadoma, odważna, nie mam kompleksów? Kobieta w pierwszej kolejności musi być atrakcyjna dla siebie, musi czuć się dobrze – ze sobą. Musi wyleczyć swoje kompleksy, nabrać odwagi, czasami odkryć tajemnice własnej kobiecości i seksualności, by faceci wodzili za nimi oczami. To ostatnie zdanie napisał mężczyzna (www.blog-mezczyzny.pl). Trudno się nie zgodzić.

Zanim więc postanowimy pobuszować w necie najpierw trzeba jak najlepiej poznać samą siebie, po to jest nam potrzebna samotność. Ważna jest też szczerość wobec siebie, a więc posiadanie świadomości własnych możliwości, zalet i wad, a także akceptacja prawdy, nie zawsze miłej. Jak każdy człowiek nie jesteśmy idealne, mamy braki, nie tylko w wyglądzie zewnętrznym, ale głównie jeśli chodzi o psychikę, siłę, emocje i inteligencję. Źródła porażek w związkach tkwią nie w braku szczerości wobec potencjalnego partnera, ale w braku powiedzenia sobie samej szczerze np. „bywam naiwna”, „wcale nie jestem ładna”, „dużo rzeczy muszę zmienić”, „za szybko się angażuję”, „za wcześnie wskakuję do łóżka”, etc. Trzeba w sobie znaleźć to, co przyciąga cwaniaków i to wyeliminować. Efekty zauważymy, kiedy ludzie będą czuć przed nami respekt. No i jeszcze kwestia stawiania poprzeczki wysoko. Odnoszę wrażenie, że osoby będące stałymi bywalcami portali randkowych tę poprzeczkę obniżają. Wydaje się to naturalne, skoro nie widać efektów i daje o sobie znać zniecierpliwienie. Warto jednak zostać przy tej wysokiej poprzeczce. Wymagać i egzekwować. I nie wybaczać poważnych błędów. To niełatwa postawa. Wiele kobiet łamie zasady dochodząc do wniosku, że w przeciwnym razie będą same do końca życia. Czy warto być takim twardym  i wymagającym? Warto. A z pewnością gdzieś w naszej okolicy (wirtualnej czy realnej) pojawi się ktoś, kto szuka dokładnie Ciebie, takiej, jaką jesteś. Jeśli to będzie TEN, to będzie robił wszystko, na wszystko się zgodzi, abyś była z nim już na zawsze.

Kiedyś czytałam książkę, której tytułu nie pamiętam, ale wryło mi się w pamięć jedno zdanie: Kiedy wewnętrznie pusta ruszasz szukać miłości, możesz znaleźć tylko pustkę…

Osobiście uważam, że sporo jeszcze pracy przede mną. Pracy „nad samą sobą”, abym mogła wziąć się na poważnie za szukanie ewentualnego partnera, czy to w realu czy w wirtualu (o ile nie dojdę do wniosku, że i bez niego mogę się świetnie realizować). Moje spotkanie z Darkiem uzmysłowiło mi tylko jaka słaba jeszcze ze mnie istota. Jedynie w teorii jestem niezła. A może nie tyle o szukanie tu chodzi, ile o gotowość do związku. Kiedy jesteśmy gotowi, nie musimy nawet szukać, kandydat sam się pojawi 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s