Pożegnanie z Bumerangiem i randki…

Zaproponowałam Bumerangowi spotkanie. Planuję, że będzie to spotkanie pożegnalne. Jeśli nie skorzysta z zaproszenia, pożegnania w ogóle nie będzie. Nie sądzę, abym kiedykolwiek chciała jeszcze spotkać się z nim. Jedyna metoda na zapomnienie to ignorowanie. On się nie zmieni, ale ja mogę to zrobić. Dlaczego tak postanowiłam, choć wiem, że to już kolejny raz próbuję się od niego uwolnić? Skąd pewność, że tym razem okażę się konsekwentna? Wydaje mi się, że stałam się ostatnimi czasy silniejsza, asertywniejsza, a to dobrze rokuje.

Darek do mnie nie przyjedzie. Zaproponował mi w nieco zawoalowany sposób wyjazd do ciepłych krajów. Sondowanie mnie w tym temacie nie wskazywało na mój aplauz, czyli raczej w najbliższym czasie to on sam poleci sobie do Afryki. Co będzie dalej z nami? To, co było dotychczas, czyli będzie dzwonił, będziemy do siebie pisać maile i będziemy spotykać się raz do roku, a może częściej a może rzadziej. To nie zależy ode mnie. Jeśli w moim życiu pojawiłby się ktoś interesujący aspirujący do roli partnera, relacje z Darkiem z pewnością rozluźnią się, ale nie chciałabym naszej 10 letniej znajomości zakończyć, bo nie tylko lubię i cenię Darka jako człowieka, ale nadajemy na podobnych falach.

Pisałam niedawno o pomyśle randkowania, który pojawił się w mojej głowie. Jeśli nie teraz, to kiedy? Zaczęłam od portalu mi najbliższego, czyli gazeta.pl. Zalogowałam się na randkach, ubogi opis, brak zdjęcia. Chciałam zorientować się w targecie. Nie mam dużych nadziei na sukces, ale kto powiedział, że nie mogę się miło rozczarować. Wspominałam na blogu, że trafiłam kiedyś na tym portalu na swojego znajomego, którego widuję teraz od czasu do czasu i który nie ma pojęcia, że ta niekulturalna, bo nie odpisująca na maile ze zdjęciem, pani z Randek to ta właśnie Ilona, którą widuje 😉

Ustawiłam sobie kryteria i mi wyszło, że panów, którzy je spełniają jest 21, fajna liczba. Jako kobieta wyemancypowana zaczęłam sama „zaczepiać”. Dał się zaczepić pewien wdowiec. Doszło do wymiany wizerunków. Gorzej było z wymianą myśli. Miałam od początku wrażenie, że pisanie nie jest jego najmocniejszą stroną, ale to nie był problem. Tłumaczył swoją nieporadność brakiem doświadczeń na tego typu portalach, co w sumie było dla mnie zaletą, bo sugerowało, że nie jest jeszcze zepsuty 😉

Popisaliśmy sobie trochę, na tyle abym się zorientowała, że pan nie określił w profilu wykształcenia i pewnie dlatego załapał się na mój target. Wiem, że wykształcenie nie jest najważniejsze, liczy się inteligencja emocjonalna, ale jak i z jednym i z drugim jest problem to ja pasuje. Pojawiło się ponadto kilka sygnałów wskazujących na nasze intelektualne niedopasowanie. Zrezygnowałam z dalszego ciągu.

Drugi pan sam do mnie napisał, okazał się spoza mojego targetu, bo żonaty, choć w opisie stało jak wół „związki – powiem później”. Po co mówić później, skoro opcja „żonaty” też była dostępna. Wymieniłam z nim dwie wiadomości, aby się tego dowiedzieć i aby mu poradzić wpisanie od razu właściwego słowa, choć i tak nie wierzę, że to zrobi. Pomyślałam, że może panu wystarcza tych kilka wiadomości, które może wymienić z paniami, którym dopiero później (na końcu) pisze, że nie jest wolny. Panowie żonaci zazwyczaj trzymają tę wiadomość na deser, najpierw chcą nas zaintrygować, roztoczyć urok, zaskoczyć błyskotliwością licząc na to, że po szokującej informacji nie zrezygnujemy tak łatwo.

Kolejny pan przeczytał książkę, którą i ja przeczytałam dość dawno, a która nie należy do kategorii popularnych. Zawsze to jakiś punkt zaczepienia. Jeszcze ze sobą korespondujemy. I wydaje mi się, że może z tej mąki jakiś chlebek będzie, przynajmniej spotkamy się 😉

Mój target z każdym dniem się zmienia. Dostaję powiadomienia o pojawieniu się nowych panów spełniających moje kryteria. Jak coś mnie w opisie zainteresuje to piszę. Napisałam do kilku, może ktoś odpowie, a może nie. Niektórzy odpowiadają w taki sposób, mało zachęcający do kontynuacji, choć bez zarzutu. Aby korespondencja jakoś się rozwijała, dwie strony muszą wykazywać choć odrobinę ochoty do dalszego ciągu. Trafiłam na kogoś, kto ma wpisane w profilu, że nie wie czego szuka. Najpierw się zdziwiłam, a potem przyszła refleksja. Nie skreśliłam go, też do niego napisałam. Czasami dopóki się nie znajdzie, to się nie wie, czy i kogo się szuka, więc jest tu między nami podobieństwo.

Zdaję sobie sprawę, że Randki to taki… niszowy portal, choć skoro darmowy to powinien być oblegany. A może moje kryteria są za wysokie. Pewnie to drugie.

O innych portalach na razie nie myślę. Może nie jestem jeszcze gotowa, aby „szukać na poważnie”, a może wcale nie chcę tego robić, a może boję się znaleźć, a może… Może z lenistwa i braku czasu, może z jakiegoś irracjonalnego przekonania i braku wiary w sukces. Nie wiem. Może za jakiś będę wiedziała, a może za jakiś czas to zrobię 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s