Pierwsza randka?

Poznałam kogoś. A właściwie to lada dzień poznam naprawdę. Widziałam zdjęcie, rozmawialiśmy przez telefon. Wspominałam już na blogu o pierwszym kroczku, jaki uczyniłam w kierunku szukania kogoś kompatybilnego, z kim mogłabym pójść do kina, wyjechać w góry, a nawet się przytulić 😉

Mój tzw. target duży nie jest, wyskoczyło mi ok. 30 panów. Dwóch napisało do mnie, ja napisałam do co najmniej 10. Odpowiedzi niektórych po prostu nie rokowały wzajemnego zrozumienia. Skoro ja wykonałam pewien wysiłek i spłodziłam kilka zdań nawiązując do profilu oraz – co też ważne – jako pierwsza wysłałam wiadomość, to oczekiwałabym, że adresat przynajmniej mi odpowie kilkoma zdaniami, a nie kilkoma słowami, pisanymi zapewne w pośpiechu i bez większego zastanowienia. Jeden pan dość szybko zażyczył sobie mojego zdjęcia posiłkując się przy tym powiedzonkiem „kobiety mają pierwszeństwo”. Ale dowcipny. Nie odezwałam się już do niego. Nie dlatego, że mam coś przeciwko wysyłaniu zdjęć jako pierwsza. Ja po prostu nie lubię czuć presji.

Pan, z którym zamierzam się spotkać, nie miał żadnych problemów ani z pisaniem, ani z wymianą zdjęć, numerów telefonów, etc. Pierwsza rozmowa telefoniczna była dość długa. Na początku byliśmy oboje trochę spięci, co on przyznał bez ogródek a ja udawałam luzaczkę. W końcu złapaliśmy nić porozumienia. Andrzej, bo tak ma imię, patrzy na świat optymistycznie, co jest dla mnie szalenie ważne. Połączyła nas pewna książka, która łatwa w odbiorze nie jest. Napisał mi, że treść tej książki bardziej się czuje niż rozumie. Trafił w sedno. Jestem przekonana, że mam do czynienia z mądrym człowiekiem, dowcipnym, pozytywnie nastawionym do ludzi. Co do jego zdjęcia to… nie mam zdania. Nie mogę powiedzieć, że mnie odrzuca, ale nie mogę też powiedzieć, że spodobał mi się. Zdjęcie, jeśli nie odrzuca to już dobrze, przynajmniej jeśli chodzi o panów to staram się przyjąć taki punkt widzenia. Najważniejsze i tak będzie spotkanie twarzą w twarz, mimika, uśmiech, no i to „coś”. Koleżanka doświadczona spotkała się kiedyś z panem, którego zdjęcie może ją nie odrzuciło, ale szła na spotkanie bardzo sceptyczna. Okazało się, że oryginał był zdecydowanie lepszy od zdjęcia. Przypadki odwrotne też się zdarzają. My kobiety chyba większą wagę do wysyłanych zdjęć przywiązujemy. Ja swoje wybierałam też dość długo 😉

Z innych spraw z kategorii damsko-męskich – podjęłam kolejną próbę zakończenia znajomości z bumerangiem. Problem w tym, że kiedy ja uciekam to on zaczyna gonić, ale chyba sobie z tym poradzę albo nastraszę go, że jak nie skończy z smsami to oskarżę go o stalking, hehe

Z kolei Darek pytał mnie, jak sobie radzę na nartach? Czyżby po akcji „ciepłe kraje” postanowił mi zaproponować w ten zawoalowany sposób szusowanie po alpejskich stokach? Zobaczymy. Czekam na konkrety. Na razie się tym bawię i udaję kompletnie niedomyślną. Albo niech mi wprost zaproponuje coś, albo niech sam pojedzie i nie zawraca mi głowy. Miał swoją szansę i jej nie wykorzystał. Nie wiem, czy będzie miał drugą. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s