Być albo nie być… zołzą?

Oto jest pytanie.

Zapewne wiele kobiet miało okazję zetknąć się z książką pt. Dlaczego mężczyźni kochają zołzy? Lektura miła i zabawna, skłaniająca też do refleksji, że zołzom na tym świecie jest zdecydowanie lepiej. A grzecznym i wrażliwym dziewczynkom gorzej, czyli pod górkę. Na ten temat mamy też fajną książkę „Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą gdzie chcą”.

Najprostsza odpowiedź na pytanie o przyczynę, dlaczego zołzom łatwiej i przyjemniej żyć, nie mówiąc już o tym, że owijają sobie panów wokół przysłowiowego palca sprowadza się do jednego prostego, modnego słowa: ASERTYWNOŚĆ. Zołza ma wysoką samoocenę i nawet jeśli obiektywnie na taką nie zasługuje, ma to w nosie. Ona głowę trzyma wysoko uniesioną. A dla panów stanowi wyzwanie, bo się ceni i nie jest łatwo ją omotać. Zołza może być sama i być szczęśliwa, bo mężczyzna byle jaki nie jest jej do życia potrzebny. Albo znajdzie, wychowa i przywiąże właściwego, albo będzie sobie żyła bez mężczyzny. Skoro nie trafia na odpowiadającego jej warunkom kandydata, to nie jest dla niej powód do frustracji, a jedynie do dalszego inwestowania w siebie, bo ma przecież na to czas, którego żaden mężczyzna jej nie zajmuje.

Można nad innymi cechami klasycznej zołzy dyskutować, bo książka sprowadza tę zołzowatość niemal wyłącznie do relacji damsko-męskich, a nie do cech nazwijmy je obiektywnie ludzkich. Zołzowatość w stosunku do mężczyzny nie musi przekładać się na relacje z koleżankami, współpracownikami, rodziną…

Ponieważ książkę czytałam dość dawno, więc sama sobie na własny użytek zaimplementowałam zołzowatość, w takiej postaci, jaka mnie najbardziej przekonuje i jaka mi odpowiada.

Jak słyszę sławny filmowy tekst z „Psów”: „bo to zła kobieta była” to myślę, że na pewno była zołzą. Bo mężczyźni, których taka kobiet odrzuca nie potrafią się z porażką pogodzić. Więc szukają jakiegoś prostego uzasadnienia. Bogusław Linda, który wygłasza to słynne zdanie, czyni to nie bez cienia goryczy, a jego uśmiech i przekonanie o własnej „świetności” są sztuczne. Zołza odchodzi od mężczyzny, odchodzi ze związku, który nie zaspokaja jej potrzeb, i nie o materialne potrzeby tu chodzi, chociaż i te nie są bez znaczenia. Jeśli zołza odchodzi z dzieckiem to oskubie faceta do ostatniego centa, co wcale mnie nie dziwi, bo zołza robi to głównie z myślą o zapewnieniu swojemu dziecku przyszłości wolnej od materialnych trosk.

Osobiście lubię zołzy, imponują mi, bo wiem, że zołzowatości trudno się nauczyć i przeczytanie tysiąca książek na niewiele się zda. Myślę, że zołzowatość trzeba w sobie mieć i już, a przynajmniej jakieś zadatki, aby do takiej roli aspirować. Sama zołzą nie byłam i chyba nie jestem. Próbuję nią czasami być, z różnym skutkiem. Kiedy od początku kobieta jasno nie artykułuje swoich oczekiwań i wymagań to jej przemiana w zołzę po jakimś czasie skutkuje tylko jednym: mężczyzna znika z horyzontu. Czasem myślę, że zołzowatość nie jest taka różowa, bywa wręcz trudna, bo skazuje kobietę na samotność w oczekiwaniu na tego JEDYNEGO. Nie każda kobieta radzi sobie z faktem, że nie ma z kim pójść na spotkania towarzyskie, że jest pytana przez rodzinkę: kiedy wreszcie poznamy twojego absztyfikanta? Dlatego czasami rezygnujemy ze swoich twardych zasad, aby zwyczajnie z kimś być, chociaż przez jakiś czas, ze świadomością, że to nie jest docelowy partner. Albo z naiwną wiarą, że on się zmieni. To ostatnie oczekiwanie jest powszechne. Ileż kobiet tkwi w związkach siłą przyzwyczajenia, bezwładu, z nadzieją, że on się zmieni, że ona go odczaruje. Nie ma takiej siły, która jest w stanie zmienić mężczyznę, jeśli on sam tego nie chce.

Być albo nie być zołzą? Raz być, a innym razem schować pazurki. Zdać się na intuicję. Bo każdy „przypadek” jest inny, każdy mężczyzna, którego na naszej drodze spotykamy, wymaga indywidualnego podejścia. Pewne jest to, że nie można iść na kompromisy tylko po to, aby z kimś być. I zawsze, bezwzględnie trzeba się CENIĆ.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s