Zemsta – czy warto?

Nie jestem mściwa. Chyba. Bywam zawzięta, a może raczej bywałam. Potrafiłam się śmiertelnie obrazić, ale nie pałałam nigdy chęcią odwetu, raczej usuwałam się, a może raczej usuwałam kogoś z mojego życia. Bywało że z głowy nie dało się tak szybko kogoś usunąć i przeżuwałam temat długo, a moje ciśnienie podnosiło się znacznie w chwilach wspomnień. Teraz – kiedy myślę o pewnych sytuacjach z przeszłości – jestem pewna, że nie było warto tak się nakręcać i niepotrzebnie stresować. Teraz – bywam i bardziej wyrozumiała dla innych, ale też dla siebie. Teraz nie tłamszę w sobie emocji, tylko potrafię artykułować własne zdanie i ewentualne pretensje oraz oczekuję reakcji, a jeśli ona nie następuje mogę bez żalu odejść nie oglądając się nawet za siebie.

Wygląda na to, że i w tej dziedzinie coś się ze mną wraz z wiekiem odmieniło, co mnie cieszy.

Silne emocje wywołują jeszcze silniejsze. Nauczyłam się więc odpuszczać. To my sami nadajemy siłę czemuś, co jest tylko drobiazgiem (o czym przekonujemy się później). Ile razy zdarza nam się spojrzeć z dystansu na problem, który kiedyś widzieliśmy ogromny, a dziś sami sobie się dziwimy, bo okazał się być nieistotny. To najlepszy dowód, żeby nie nadmuchiwać balonu emocji, a poczekać aż powietrze samo zejdzie.

Nauczyłam się odpuszczać. A może zawsze schodziłam z pola walki, bo taka już moja natura. Może robiłam to dlatego, że nigdy tak mocno mi nie zależało, że nigdy tak mocno nie byłam … zaangażowana, aby się całkowicie zapomnieć, zatracić.

Ale ślepa byłam nie raz. Na ewidentne przykłady zdrady, nielojalności.

Pamiętam jak eks przyjechał do domu nad ranem, wziął pieniądze z szuflady i pojechał na dalszy ciąg „zabawy”. Spojrzałam przez okno i na tylnym siedzeniu taksówki zobaczyłam kobietę.

Kiedy potem pytałam go o tę sytuację, oczywiście zaprzeczał.To był początek końca mojego związku, wyprowadziłam się za kilka miesięcy. Problem w tym, że eks do końca twierdził, że nigdy mnie nie zdradził, o tym, że tylko mnie kochał nie wspominam.

Myślę, że złapanie go na gorącym uczynku też próbowałby jakoś wytłumaczyć. Teraz już nie próbuję tego zrozumieć, nie próbuję wytłumaczyć, teraz to mnie kompletnie nie interesuje, czy mnie zdradził czy nie, czy zrobił to raz, czy pięć i z kim to zrobił.

Najbardziej pomógł mi czas… dlatego wciąż powtarzam, że w chwilach emocji kiedy coś wraca, zwłaszcza jakieś negatywne emocje, trzeba je zneutralizować jedną myślą – to przejdzie, będzie słabnąć, a w końcu będę się sobie dziwić, że kiedyś aż tak mnie to bolało, aż tak przeżywałam, tak mocno reagowałam.

Mój eks miał romans z moją koleżanką z akademika, notabene dziewczyną naszego wspólnego kolegi. Nigdy bym nie wpadła na to, że coś ich łączy. Dowiedziałam się od kogoś życzliwego po latach. Eks zdecydowanie zaprzeczył. Wtedy jeszcze mu wierzyłam. Po wielu, wielu latach zdarzyło się coś, co potwierdziło tamte podejrzenia, ale już mnie to kompletnie nie interesowało. A gdybym dowiedziała się wcześniej…? Pewnie by zabolało. Ale czy coś by zmieniło? Miałam klapki na oczach, a mój eks robił wszystko, abym ślepa pozostała jak najdłużej. Nie sądzę jednak, abym nawet posiadając niezbite dowody zdrady szukała zemsty zarówno na nim, jak i na koleżance. Chyba taka już moja natura, że nie lubię kopać się z koniem. Nie lubię czegoś niekonstruktywnego, a zemsta nie jest dla mnie konstruktywna, nic nie tworzy, chyba że niezdrową atmosferę.

Jaką bronią wojujesz od takiej zginiesz. Ktoś kto pała chęcią zemsty w końcu sam zostanie zemstą dotknięty, być może od tego samego człowieka, a może od kogoś zupełnie innego. Nie warto w coś takiego brnąć.

Kiedy pragniemy zemsty to znaczy, że jeszcze sobie nie poradziliśmy z przeszłością. Kiedy myślimy o zemście to znaczy, że domaga się tego nasze ego, które mocno ucierpiało i krzyczy – jak on mógł mnie zamienić na inną, przecież ja jestem wyjątkowa.

No jestem wyjątkowa, ale dla eksa przestałam już taka być i teraz ma inną wyjątkową, a potem będzie następna. To jest normalne. Ktoś kto nas zdradził, wymienił na inny model, będzie to robił dalej i dalej… A jeśli w końcu się zatrzyma przy jakiejś kobiecie (jak to zrobił mój eks) to ani tej kobiecie, ani jemu nie mam powodu zazdrościć. Bo ja już jestem w innym miejscu. To mnie już nie dotyczy. Jest mi obojętne.

W takich sytuacjach trzeba dać czas czasowi.

Kiedy spotkałam się z eks w jakiejś sprawie urzędowej po kilku latach od rozstania nie mogłam się nadziwić poczuciu obcości, obojętności wobec niego. Patrzyłam, rozmawiałam z kompletnie nieznanym mi człowiekiem, jego świat i mój były z innej galaktyki. Dlaczego? Czy on się zmienił, czy ja się zmieniłam? Świat jest taki, jakim my go widzimy. Ludzie są tacy, jak my ich postrzegamy.

Dwie osoby patrzą na to samo i widzą coś innego. Dwie kobiety patrzą na jednego mężczyznę i dla jednej jest aniołem, dla drugiej diabłem. Czy to znaczy, że on jest inny dla każdej z nich? Nie. To znaczy, że one różnią się w postrzeganiu jego osoby, że one są inne w tym momencie i w tym kontekście. On nadal jest taki sam.

Wracając do zemsty. Największą zemstą jest obojętność. Aby coś stało nam się obojętne wystarczy tylko poczekać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s