Po rozwodzie…

Darek, czyli mój kolega-nie kolega jest rozwiedziony. Ma lat ok. 55, choć do paszportu mu nie zaglądałam, więc mogę się pomylić o rok czy dwa.

Rozstał się z żoną formalnie ok. 3 lata temu. W jego kraju zamieszkania żony „puszczają mężów w skarpetkach” po rozwodzie – tak zwykło się mówić. Darek narzekał dość długo na swoją ciężką dolę, ale kiedy spojrzy się z naszego, polskiego punktu widzenia na jego status materialny to jawi mi się on jako więcej niż wysoki.

Ja rozwiodłam się 15 lat temu. Odeszłam w … skarpetkach, no może w pończochach. Nie dlatego, że tak musiałam, a raczej tak chciałam. Wolałam odejść honorowo i nie mieć już z szanownym małżonkiem do czynienia. Zapłaciłam za to pewną cenę. Bo musiałam zaczynać dorabiać się od początku. Dobrze, że rodzice byli w stanie mi pomóc. Bo nie wiem, jak długo musiałabym pracować na własne lokum. A tak pracowałam … tylko 5 lat.

Moja postawa wielu koleżankom wydała się głupia i naiwna, ale ja zawsze uważałam i to się nie zmieniło do dziś, że „święty spokój nie ma ceny”.

Darek został w domu, spłacił żonę, która kupiła sobie duży apartament. Jego żona wciąż uważa, że powinien dać jej więcej pieniędzy, więc ciśnienie Darka skacze od czasu do czasu, kiedy to adwokat eks się odzywa.

Dzieci dorosłe mieszkają samodzielnie. Darek wsparł je finansowo znacznie, w przeciwieństwie do swojej eks, która uważała zawsze, że jej pieniądze są tylko jej, a jego pieniądze są dla rodziny.

Po 3 latach od „puszczenia w skarpetkach” Darek mieszka sam w pięknym, dużym domu z ogrodem. Urządzonym komfortowo. Wyjeżdża kilka razy w roku – na wakacje, narty, SPA, i ma inne przyjemności, o czym kiedyś koniecznie muszę napisać. Niewielu znam w swoim środowisku mężczyzn w wieku dojrzałym, którym chce się np. chodzić na naukę … salsy, ale to już inny temat.

Ja po 15 latach od rozwodu, mieszkam w niewielkim mieszkaniu, w wielkim bloku i wielkim mieście. Różnice w statusie między nami są znaczne, choć nie narzekam, czasami tylko myślę, że może w innym miejscu, w innym kraju i innej rzeczywistości mogłabym żyć lepiej… ale kto mi zagwarantuje, że byłabym szczęśliwsza…?  😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s