Marzenia (jednak) się spełniają

Na razie nie chodzi o moje marzenia. A szkoda. Chociaż jakby tak sięgnąć nieco w zamierzchłą przeszłość to i mnie kilka marzeń się spełniło, może nie były jakieś takie wielkiego kalibru, ale z czasem doceniam ich znaczenie. O tych moich spełnionych marzeniach może innym razem…

Tym razem o mojej młodszej koleżance poszukującej mężczyzny swojego życia od kilku lat. Paru poważnych pretendentów przewinęło się przez jej życie, ale żaden nie pozostał na dłużej. Jeden miał bardzo dużo cenionych przez nas (obie) zalet, ale miał jedną wadę, przestał być koleżanką zainteresowany. Taka wada wyklucza cokolwiek.

Nowopoznany przez koleżankę mężczyzna, nazwijmy go poetą, spełnia 90 procent jej (i moich) wyobrażeń o ideale. To niemożliwe? Mnie też się wydaje, że to mało prawdopodobne i wciąż próbuję doszukiwać się wad ukrytych, ale na razie nie tylko nic takiego nie widzę, a nawet widzę coraz więcej zalet i … ręce mi opadają. Myślałam, że takich facetów to już nie ma, że wyginęli niczym mamuty.

A czym ten potencjalny narzeczony mojej koleżanki ujął nas (mnie i ją) szczególnie?

Jak na poetę przystało pisze wiersze. I to jakie?! Przeczytałam jeden i poczułam jakbym Pawlikowską-Jasnorzewską czytała. Wiersze są dedykowane koleżance, co oczywiste, więc tym bardziej duma ją rozpiera. Kurcze, dla mnie żaden mężczyzna wierszy nie pisał. Coś mnie jednak ominęło…

Poeta ma duszę artystyczną, ale umysł ścisły. Skończył politechnikę i buduje, stawia, wznosi do nieba różne budynki. Poeta-inżynier zarabia przyzwoite pieniądze, ma własne mieszkanie, potrafi sobie ugotować i uprasować, a nawet przyszyć guzik. Szok?!

Poeta ma też coś, a raczej kogoś, dla mężczyzny wyjątkowo ważnego. Ma syna. Koleżanka nie mająca „parcia na macierzyństwo” uważa to za zaletę. Aczkolwiek ta kwestia może być w perspektywie czasu różnie postrzegana. Nie jest powiedziane, że za 5-10 lat optyka koleżanki nie ulegnie zmianie. Ale na razie jest jak jest. Faktem jest, że syn już dość odchowany, jego matka układa sobie życie z kimś nowym. Z naszym poetą ślubu nie miała. Poeta jest więc „kawalerem z dzieckiem”. Kontakt i z byłą partnerką i z dzieckiem znakomity. Wszyscy szczęśliwi i zadowoleniu. Tylko poecie brakowało tej bratniej duszy. I w końcu ją znalazł w osobie mojej sympatycznej koleżanki.

Czy trzeba czegoś więcej?

A może to tylko sen…? Może ten czar pryśnie? Oj, odganiam te myśli. Dziewczyna warta jest najwspanialszego mężczyzny na świecie (dla niej) i trzymam kciuki, aby tym razem wszystko się udało, abym bawiła się na ich ślubie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s