Trzy pięćdziesiątki

Siedzą w kawiarni trzy babki lat około 50. Widać od razu, że koleżanki, bo trajlują na okrągło. Dwie wolne, jedna mężatka. Dawno się nie widziały, więc tematów całe mnóstwo, ale jeden okazał się być dominujący i tak przez kilka godzin nawijały o … facetach.

Anka przez 5 lat żyła w celibacie. Po śmierci męża nie tylko nie miała ochoty na nowe znajomości, ale i musiała się uporać z problemami dnia codziennego, które do tej pory w sposób dla niej niezauważalny załatwiał mąż. Nawet czynszu za mieszkanie nigdy nie płaciła. Samochodem nie jeździła ze 20 lat, choć prawo jazdy miała.

Ale jak mus to mus. Tak się kobieta rozpędziła, że wszystko w ciągu kilku lat zrobiła, i samochód nowy kupiła i nauczyła się robić to, o czym do tej pory nie miała pojęcia. Praca wciąż ta sama, dzieci na swoim, żyć nie umierać. A faceci? Na to wciąż nie była gotowa. Niby jacyś się pojawiali, ale żaden nie był taki, aby jej się chciało chcieć go nawet … pocałować. Anka dba o kondycje, chodzi z kijkami, jeździ na rowerze. No i właśnie na tym ostatnim będąc poznała pewnego jegomościa. Ona jeździła sama, on ze znajomymi. Kiedyś zamienili kilka słów na jakimś postoju, ale ona szybko skończyła rozmowę i śmignęła dalej. Minął rok czy dwa, a trasa rowerowa wciąż ta sama, i dla niego, i dla niej. Znów przypadek sprawia, że na siebie trafiają, tym razem ona chce dłużej rozmawiać. Tym razem była już gotowa. I tak się zaczęło. Związek kiełkuje. Oboje wolni, każde ma swoje mieszkanko. On codziennie dzwoni życząc miłego dnia. Jest seks, na początku nie było łatwo. Anka żartuje, że po takiej przerwie to pewnie jej zarosło to i owo. Potem jest już coraz lepiej i lepiej. A dziś na samą myśl o tym, co razem robią, Anka lewituje.

Super. Koleżanki śmieją się z opowieści Anki i cieszą się, że jest szczęśliwa, że jest jej dobrze. Zasługuje na to. Widać zresztą jak wypiękniała, jak zyskała więcej pewności siebie, której wcześniej też jej nie brakowało, ale nowa znajomość to spotęgowała. Przyjemnie na nią patrzeć.

Ewelina jedyna mężatka w tym gronie, wesoła z natury, zabawna i dowcipna, ale w dziedzinie spraw damsko-męskich niewiele ma do powiedzenia. Od kilku lat żyją z mężem poprawnie, ale tzw. pożycie zamarło. Główny powód to zdrada męża, opłakana, ciężko przeżyta, ale w końcu wybaczona. Niby wszystko wróciło do normy, oprócz seksu. Nie rozmawiają o tym, chyba nauczyła się z tym brakiem żyć. Trudno wyczuć, czy już się z tym pogodziła, a może nawet jest jej to na rękę. A małżonek? Może kogoś ma na boku, a może nie ma? Po takiej zdradzie, jakiej on się dopuścił, dmucha się na zimne, więc jeśli nawet ktoś jest, to musi to skrzętnie ukrywać.

Koleżanki współczują Ewelinie, ale akceptują jej wybory, uwarunkowane wieloma czynnikami. Wybaczyła, bo uznała że tak będzie dla niej lepiej. A jak jest w rzeczywistości? Zapewne różnie. Dziewczyna jednak się nie poddaje, mobilizuje się do działania, angażuje w wiele społecznych przedsięwzięć. Jest wspaniałą kobietą. A czy szczęśliwą? Na swój sposób tak, bo lubi siebie i to, co robi sprawia jej radość. Ma mnóstwo przyjaźni i znajomych, jest ceniona. A mąż jest … w porządku, dba o nią, szanuje, przynosi pensje do domu. I tyle…

Joanna, trzecia koleżanka, też ma nowego absztyfikanta. Pan ma jedną wadę, nie jest rozwiedziony. Unika określenia „żonaty”, jakoś nie może jej to przejść przez gardło. Facet wspominał o separacji, ale to była chyba taka ściema na początku znajomości, aby kobieta nie wycofała się w przedbiegach. Może Joanna ma pecha, a może tak wybiera, że wciąż trafia na osobników nie do końca rozliczonych z przeszłością i takich doraźnych. Mogłaby żyć w celibacie i czekać na kogoś odpowiedniego i wolnego, ale ile można czekać. Rok, pięć, dziesięć? Spotkała się z sympatycznym panem kilka razy, w końcu wylądowali w łóżku. Było całkiem fajnie i pewnie będzie powtórka, ale Joanna wie i godzi się na sporadyczność tych kontaktów. Kiedy sobie robi bilans aktywów i pasywów utrzymywania takiej znajomości to wynik bywa różny w zależności od dnia i nastroju. Trafi się gorszy dzień, podły nastrój, stres, a tu męska bratnia dusza chętnie przytuli i wysłucha. Niełatwo z tego zrezygnować. Niewiele kobiet to potrafi.

Anka i Ewelina kiwają ze zrozumieniem głowami. No cóż, jeśli nie angażujesz się w ten związek, to w porządku – mówią Joannie. Przecież możesz rozglądać się cały czas za kimś poważnym, a aktualnego pana traktować jako antrakt.  Bo jak się nie ma, co się lubi, to się lubi co się ma. Nieprawdaż?

Anka, Ewelina i Joanna dopijają kawę i opuszczają kawiarnię. Pogadają jeszcze trochę o drobiazgach, o ciuchach i kosmetykach, a potem każda ruszy w swoją stronę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s