Starsza żona czyli przypadek pani Macron

Różnice wieku w związkach są zjawiskiem powszechnym i już dawno przestały bulwersować opinię publiczną. Chodzi oczywiście o znaczne różnice, a nie takie 5 czy 10 lat, których często gołym okiem nie widać. Uwarunkowania genetyczne, ale też różne środki wspomagające naturę (i nie chodzi wyłącznie o operacje plastyczne) powodują, że wyglądamy coraz młodziej… jak na swój wiek. Choć z drugiej strony niektórzy wyglądają znacznie gorzej niż ich wiek wskazuje. Na wygląd trzeba sobie zapracować – mówiła nieodżałowana Irena Kwiatkowska w „Czterdziestolatku”.

A więc wiek i wygląd nie zawsze idą w parze. Podobnie jest z wiekiem i dojrzałością emocjonalną (psychiczną). Można być dojrzałym nastolatkiem i niedojrzałym 40-latkiem. Wydaje mi się, że właśnie kwestie takie jak wygląd i dojrzałość leżą u podstaw związków z dużą różnicą wieku. Jedna strona bardziej ceni wygląd, druga dojrzałość. Są jednak związki wymykające się prostym interpretacjom, np. państwo Macron. Nowy prezydent Francji mówi w ten sposób: razem z żoną nie jesteśmy może jak większość par, które się spotyka, ale jesteśmy parą, jakie się zdarzają. Po prostu.

Kiedy nauczycielka literatury francuskiej Brigitte Trogneux poznała Emanuela Macrona miała 40 lat, a on był jej 15-letnim uczniem. Była mężatką i matką trójki dzieci. Trogneux prowadziła także zajęcia teatralne, w których uczestniczył Macron. Jako 16-latek przekonał swoją nauczycielkę i przyszłą żonę, żeby razem napisali sztukę teatralną. Wspólna praca nad tekstem przekształciła się w romans. Rodzice przyszłego kandydata na prezydenta zabronili mu jednak kontaktów z nauczycielką i wysłali do Paryża. Jednak ich wysiłki okazały się bezskuteczne. Para pobrała się w 2007 roku, po rozwodzie Brigitte. Na ślubie pan młody podziękował dzieciom Brigitte za to, że go zaakceptowały i przyjęły do rodziny.

Mogłoby się wydawać, że to historia jak z bajki, gdyby nie … ambicje młodego polityka. Kiedy Emmanuel Macron stanął w szranki wyborcze, jego życie prywatne zostało poddane dokładnej wiwisekcji. W mediach rozgorzała burzliwa dyskusja o jego małżeństwie, pojawiło się mnóstwo złośliwych komentarzy i ataków na panią Macron. Ona sama zdaje się krytyką nie przejmować. Natomiast reakcja jej męża dotycząca „zbyt dużej różnicy wieku” była w kampanii zdecydowana. Emmanuel Macron zarzucił wszystkim krytykom mizoginię i… homofonię. W rozmowie z jedną z gazet stwierdził: Gdyby moja żona była ode mnie o 20 lat młodsza, nikt nie kwestionowałby naszego związku. To jest proste. Jestem w związku ze starszą od siebie kobietą. Według niektórych muszę w związku z tym być nieujawnionym gejem albo żigolakiem, co jest objawem mizoginii i homofobii. Gdybym był gejem, nie ukrywałbym się.

Nic dodać, nic ująć.

Zwycięstwo w wyborach prezydenckich Emmanuela Macrona jest z pewnością również sukcesem jego żony. Sam często o tym wspomina, jak wiele jej zawdzięcza. To dzięki niej jestem, kim jestem.

Patrząc na nich myślę, że i tak najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s