Kobieta nierdzewna

Kobiety mają do wieku stosunek różny, w zależności od wieku. Młodsze sobie dodają, aby zyskać na dorosłości, starsze odejmują, aby uszczknąć coś jeszcze z młodości. Jedne chciałyby swój wiek ukryć, choć nie zawsze się da, bo najczęściej jest on wypisany na twarzy, inne natomiast podchodzą do tematu wieku realistycznie i … pogodnie, czyli są z nim pogodzone. Sama należę do tej drugiej kategorii, choć wcześniej zdarzało mi się odrobinę oszukiwać, ale tylko płeć brzydką 😉

Kobiety w wieku 50+ to mój … target, więc z przyjemnością i zainteresowaniem przyglądam się swoim rówieśniczkom, zwłaszcza tym, które mogą mnie zainspirować do czegoś pozytywnego. Kiedy trafiłam na wywiad z Elą Hübner, autorką bloga „Fajna baba nie rdzewieje” (http://fajna-baba-nie-rdzewieje.pl) pomyślałam, że to coś dla mnie. Nie sposób nie zgodzić się z zawartymi w tym wywiadzie opiniami, że kobiety powinny znać swoją wartość, żyć aktywnie i mieć w nosie to, co myślą i mówią na ich temat inni. Faktem jest, że wiele pięćdziesiątek jest pełnych energii i wiary w siebie, znajdują czas na robienie rzeczy, których wcześniej nie udało im się zrobić, mogą skupić się na sobie, wskoczyć w czerwoną sukienkę i pomalować usta na czerwono. Sama lubię zwłaszcza to ostatnie.

Podstawową zasadą Eli jest to, że nie ukrywa swojego wieku, jest z niego dumna i zadowolona z tego, kim jest i jaka jest. Owszem ciało się zmienia, ale mamy czas na akceptowanie tych zmian, przyzwyczajanie się do nich. Nie warto się łudzić. Młodsze się nie staniemy, a usilne próby odmładzania się mogą przynieść skutki przeciwne do zamierzonych. Najważniejszym czynnikiem odmładzającym jest uśmiech, energia i życzliwość. A są to dobra ogólnodostępne i darmowe.

Spotkałam niedawno panią w wieku nobliwym w miejscu nieciekawym, a mianowicie w szpitalu, gdzie miałyśmy okazję spędzić w swoim towarzystwie kilka godzin. Od samego początku poczułam do niej sympatię, uśmiechnięta, życzliwa, ciepła. Zwłaszcza ten uśmiech rozświetlający jej twarz powodował, że wiek 80 lat wydawał się jakąś abstrakcją. A okazuje się, że życie wcale jej nie rozpieszczało. Niedawno pożegnała męża, wspaniałego człowieka, z którym spędziła ponad pół wieku i którym opiekowała się w ciężkiej chorobie przez ostatnie lata. Pomyślałam, że chyba nie ma rzeczy, która mogłaby ją wyprowadzić z równowagi. Zapytałam, skąd ten wewnętrzny spokój, dystans i pogoda ducha? Stwierdziła, że kiedyś taka nie była, że wraz z wiekiem nauczyła się cierpliwości i wewnętrznego spokoju.

Coś w tym jest. W drugiej połówce życia już niczego nie musimy udowadniać, nie musimy już gonić za karierą czy nowym partnerem. Możemy skupić się na rzeczach naprawdę ważnych, np. na relacjach z bliskimi czy realizacji planów, na które kiedyś nie było czasu. Nigdy nie jest się „za starym” na spełnianie marzeń, tych z kategorii mniej lub bardziej realistycznych. I nie chodzi nawet o to, aby je spełnić, ale aby przynajmniej spróbować. Ela, która nie rdzewieje, podaje przykłady 75-letniej pani po wylewie ćwiczącej jogę i 69-latki, która pojechała na obóz rockowy, aby nauczyć się grać na perkusji. Są jednak panie, które uważają, że po 50-tce ich życie już minęło, dlatego koncentrują się na prowadzeniu domu, pomocy w wychowaniu wnuków, a zapominają o tym, aby zrobić coś dla siebie, a nawet nie za bardzo wiedzą, co mogłyby dla siebie zrobić, bo wciąż zajmują się innymi.

My, 50-latki mamy do przeżycia, jak dobrze pójdzie, co najmniej 20-30 lat. Ten czas można wykorzystać na to, aby czegoś nowego się nauczyć albo coś nowego przeżyć. Każdego dnia mamy na to szansę. Wystarczy być otwartym na nowe i nie rozpamiętywać przeszłości, której już nie damy rady zmienić. Dlatego nie odkładajmy życia na jutro, bo jutro może zwyczajnie nie nadejść.

*

Na blogu: http://fajna-baba-nie-rdzewieje.pl/ można znaleźć wiele rad i pomysłów na życie po 50-tce. W zakładce „Klub nierdzewnych” trafiłam na świetny przykład integrowania się dojrzałych kobiet z podwarszawskiego Józefowa, które poznały się przy okazji programu PRO Kobieta 50+, ale teraz realizują własne pomysły. Godny naśladowania wzór, szkoda tylko, że takich przykładów jest tak niewiele. A przecież w towarzystwie lepiej się ćwiczy, chodzi, ogląda, śpiewa czy tańczy. Szkoda, że Ela – autorka bloga nie podjęła się takiej integracyjnej działalności. Kiedy widzę samotnie biegające czy chodzące z kijkami kobiety zastanawiam się, czy one chcą same to robić, czy po prostu nie mają z kim. Ja obstawiam to drugie. Szkoda. Może jak sama przejdę na emeryturę spróbuję założyć klub nierdzewnych w mojej okolicy?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s