Selfmastery.pl czyli dar z nieba…

Przypadek sprawił, że w gąszczu internetowych stron, tekstów, filmików, pogadanek i pogaduszek, znalazłam coś wyjątkowego, a mianowicie stronę traktującą o samorozwoju, trudnych życiowych dylematach i wyborach, życiu wewnętrznym, naszych słabościach i atutach, o życiowych celach i sensie codziennych zmagań. Taka praktyczna psychologia, ale bez psychologizowania😉

Autorka tej strony ujęła mnie prostotą, taktem, wielką klasą, kulturą, powagą, precyzją w wyrażaniu myśli. Czułam, że jej słowa mogą mi pomóc wyjść z pewnej stagnacji, wyzwolić to, czego potrzebuję i na czym chciałabym się skoncentrować, choć z drugiej strony bałam się tego i nadal boję, bo zgodnie z mottem Magdy „nic tak nie pomaga i nie przeraża jak świadomość, że wszystko zależy od Ciebie”.

Zachęcam do zajrzenia na stronę selfmastery.pl tych, którzy szukają odpowiedzi na trudne egzystencjalne pytania, którzy chcieliby swoje życie zmienić, a może raczej swój stosunek do życia i siebie samych, którym zwyczajnie bywa źle ze sobą, z innymi, ze światem, którzy buntują się przeciwko nie wiadomo czemu, a potrzebują wskazania kierunku… jakiejś zmiany, a może zrozumienia, że zadowala ich status quo.

Wielu z nas potrzebuje drogowskazu, aby odnaleźć się w labiryncie różnych teorii i sposobów…. na przeżycie życia, a może bardziej na postrzeganie siebie w tym życiowym labiryncie.

To dla nich jest https://selfmastery.pl/

Autorka strony Magda Adamczyk jest autentyczna, konkretna, precyzyjna. Świetnie mówi, znakomicie pisze, w jej tekstach nie ma ani jednego zbędnego słowa. Kocham takie pisanie.

Wielu autorów blogów traktuje je jako swoistą autoterapię, ja również od tego zaczęłam i do tego chciałabym wrócić. Zdarza się nawet, że to psycholog poleca pacjentowi zajęcie się blogowaniem i dzieleniem swoimi myślami, jako dobry sposób na wyrażanie emocji, taki dzienniczek emocji. Oczywiście każdemu inaczej to wychodzi. Jedni pływają po powierzchni, inni wpadają w topiel. Osobiście wolę złoty środek, czyli więcej tego, co czuję, niż tego, co robię.

Okazuje się często, że blog spełnia rolę „przyjaciela”, bo nie mamy wokół siebie ludzi, którym możemy się zwierzyć, a może jesteśmy tak zajęci, że nie ma czasu na bezpośrednie spotkania, a nawet telefony, a może jesteśmy „dziwni”, oryginalni, za poważni, a trudno nam znaleźć podobnych ludzi, na co w necie jest większa szansa.

Nawet mając rodzinę i przyjaciół, potrzebujemy sfery, która pozwoli nam otworzyć się … jakby inaczej. Nie chodzi o dzielenie się szczegółami z prywatnego życia, a raczej dzielenie się swoimi myślami o życiu. W tzw. realu rzadko pytamy – co czujesz? Kiedy dzwonimy do rodziny czy znajomych, zaczynamy od pytania: co słychać? jak się czujesz?

Kluczowe pytanie – co czujesz? nie pada, albo pada rzadko.

A blog daje taką możliwość. Czujemy smutek, radość, entuzjazm, miłość, złość, niechęć… piszemy o tym, nazywamy to, co czujemy. I chyba taki jest sens blogowania, oczywiście dla niektórych, bo przecież każdy jest inny.

Ale szukamy ludzi podobnych i internet stwarza nam nadzieję (a może iluzję), że nie jesteśmy sami.

Są takie momenty w życiu, kiedy potrzebujemy impulsu, drogowskazu, a może po prostu wsparcia. Dlatego strona selfmastery.pl okazała się być dla mnie „darem z nieba” i wielką inspiracją. Dziękuję.

Na stronie jest wiele inspirujących filmów (tekstów), które zamierzam analizować i zastanawiać się nad ich przełożeniem na własne życie, a wnioski i refleksje postaram się prezentować na blogu. To taka moja autoterapia.

Na pierwszy ogień pójdzie temat „Życiowy cel”.  W drugiej połówce życia zmierzenie się z takim tematem to jest dopiero wyzwanie 😉

Jedna myśl na temat “Selfmastery.pl czyli dar z nieba…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s