Jak uciekamy od siebie, czyli rozproszenia…

Zabieram się za czytanie, ale nie mogę się skupić. Albo nie jestem w stanie, bo umysł przeskakuje jak szalony na inne tematy albo co chwilę przychodzi jakiś sms, mail, dzwoni telefon, i nawet nie wiem, kiedy odrywam się od książki i włączam … cokolwiek innego. Czasami mam wrażenie, że to się samo dzieje.

Spotkałam kilka dni temu Anetę, dawno nie widzianą znajomą. Po kilku informacjach dotyczących aktualności z naszego życia, pojawiły się tematy … z pierwszych stron portali internetowych. Dowiedziałam się o zakończeniu związku znanej Martyny z niemniej znanym Przemkiem, co akurat mnie samej nietrudno było nie zauważyć, gdyż każdy portal epatował tym wydarzeniem przez kilka dni. Druga kwestia poruszona w rozmowie dotyczyła problemów polskich pływaków, którzy nie zostali dopuszczeni do igrzysk olimpijskich z jakichś powodów.

Pytam Anetę, jaki wpływ te dwie informacje mają na nasze życie…. W zasadzie nie mają, odpowiada, ale …. to przecież straszne, po co oni brali ślub, skoro tak szybko się rozstali, a pływacy to są tak rozgoryczeni tym całym bałaganem, który uniemożliwił im udział w olimpijskich zmaganiach…. Nie umniejszam wagi tych spraw, ale to są ich uczucia, ich życie, nie Twoje – mówię do Anety. A ona nadal uważa, że to sprawy ważne, poza tym trzeba się interesować tym, co aktualnie dzieje się na świecie.

Też racja….

Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem…. Sama też nie uciekam od aktualności, a nawet plotek z celebryckiego świata, co nie znaczy, że nie dostrzegam ich miałkości, a to z kolei wcale mnie nie rozgrzesza …. 😉

A może te wszystkie „ważne” informacje powodują, że przestajemy żyć, tylko obserwujemy życie (innych), co zajmuje nam tyle czasu, że na własne życie już go brakuje? Dlaczego się rozpraszamy? Bo nie chce nam się wziąć za rzeczy naprawdę ważne, zwłaszcza te wymagające wysiłku?

Na temat rozproszeń trafiłam na moim ulubionym portalu selfmastery.pl. Dowiedziałam się tam między innymi, jak rozproszenia działają na naszą zdolność skupienia się, uczenia i tworzenia, jak burzą spokój, zabijają kreatywność, satysfakcję z pracy, utrudniają odpoczynek, rozwiązywanie problemów i podejmowanie decyzji i wreszcie jak odwracają uwagę od głębi, tego kim naprawdę jesteśmy. Okazuje się, że ciągłe rozpraszanie się powoduje, że uczymy się funkcjonować w rozproszony sposób. Za tym idą fizyczne zmiany w mózgu, które powodują, że z czasem jesteśmy jeszcze bardziej skłonni do tego, żeby tym rozproszeniom  ulegać, bo nasz mózg dostosowuje się do tego, co i jak robimy.

Wszystkie ważne rzeczy w naszym życiu wymagają pracy, wysiłku, energii i czasu. A trudno zaangażować się w życie i nie zaniedbywać ważnych spraw, kiedy wsiąkniemy w najprostsze czynności (np. przeglądanie Facebooka czy YouTuba) zapominając o tych wszystkich troskach i trudnych rzeczach, z którymi trzeba sobie radzić. Kiedy jesteśmy „zajęci” problemami małżeńskimi pani Martyny, czy aferą wokół niedoszłych olimpijczyków, wtedy nie zwracamy uwagi na inne rzeczy, ale to nie znaczy, że te rzeczy przestają istnieć. Obejrzenie kolejnego serialu na Netflixie nie sprawi, że znikną nasze problemy zdrowotne czy finansowe, że znajdzie się jakaś partnerka czy jakiś partner, że praca i kariera nabiorą tempa.

Kiedy skupiamy się na bzdetach, umykają nam rzeczy ważne. Wszystko to, od czego tak uparcie odwracamy uwagę i tak nas dopadnie jako brak spełnienia, sensu i poczucie beznadziei. Kiedy odczuwamy pustkę, staramy się ją zapełnić czymkolwiek, patrzeniem w telefon albo oglądaniem serialu, możliwości jest całe mnóstwo, aby nie zostać sam na sam ze sobą. Uciekamy od siebie. Boimy się tego, choć w rzeczywistości bycie sam na sam ze sobą pomaga w wielu rzeczach, z którymi mamy trudność. Pomaga na przykład w regulowaniu emocji, uspokaja, pomaga rozwiązywać problemy, paradoksalnie pomaga też budować lepsze relacje z innymi i podejmować decyzje życiowe. Brakuje nam kontemplacji, a w jej miejsce wchodzi powierzchowność i kompulsja, zgiełk.

Brak czasu spędzonego ze sobą, bez rozproszeń, nie tylko odciął nas od naszych ciał i emocji, ale przede wszystkim od tego cichego głosu wewnętrznego, który daje nam jasne i kategoryczne sygnały, wskazówki. Który mówi – tak albo nie. Coraz częściej mamy kłopot z wsłuchaniem się w ten głos i to nie jest nic dziwnego, bo głośniejsza jest muzyka, wiadomości w tv, czy kolejny serial. A jak jest nam źle, to piszemy smsa do koleżanki z pytaniem – co mam robić ze swoim życiem? A zdarza się, że takie pytania rzucamy w internetową przestrzeń, z nadzieją, że wujek Google zna na nie odpowiedź. 😉

Zainteresowanych tematem rozproszeń zachęcam do odwiedzenia strony selfmastry.pl

6 myśli na temat “Jak uciekamy od siebie, czyli rozproszenia…

  1. Masz rację Jolu, rozpraszamy się, rzeczy ważne, trudne dla nas zwłaszcza emocjonalnie odpychamy i pozwalamy, ale bieżące sprawy innych były przy nas. Kiedyś pewnie dopuścimy to, co istotne dla naszego życia i uporządkujemy, wiecznie spychać się nie da. I ja zauważam to u siebie, jak mam na głowie wizytę u osoby, która stawia mnie na baczność, kiedy w pewien sposób boje się jej ociągam się z ustaleniem terminu spotkania i wypełniam czas a to blogiem, paplanina z koleżanką, gotowaniem nowej potrawy, wizytą w sklepie, czy na netflixie. Kiedyś nabiorę mocy i zmierzę się z zadaniem ważnym i trudnym dla mnie.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s