Squid game, czyli o gustach się nie dyskutuje…

Niełatwo mnie zainteresować, zaintrygować, wciągnąć… W niektórych dziedzinach chyba cierpię na anhedonię. Nic na to nie poradzę, że odkładam książkę po kilkunastu stronach, a film wyłączam po pierwszych kadrach. A nie wybieram przypadkowo. Czytam recenzje, pytam przyjaciół, spoglądam też na rankingi popularności. Kiedy nie jestem pewna słuszności swojego wyboru, czytam lub oglądam dalej w przekonaniu, że może jednak coś interesującego w konkretnym „dziele” odkryję.

Ostatnio miałam okazję „zmęczyć” pewną książkę, chciałam dać jej szansę, ale pozostałam rozczarowana do końca. Książka może jest obiektywnie dobra, ale … nie dla mnie. Chodzi o powieść „Szczygieł” autorstwa Donny Tartt. Autorka zdobyła za nią nagrodę Pulitzera, nie wspomnę już, że polecała mi ją osoba, której gust cenię. Na portalu „Lubimy czytać” trafiłam na wysokie noty czytelników i opinie…wspaniała, wielowątkowa, świetna. Nic z tego. Ja nie znalazłam w tej książce nic, co uznałabym za wspaniałe.

Z filmami mam jeszcze gorzej, bo odkąd korzystam z Netflixa wybór jest ogromny, ale rzadkością jest trafienie na …coś interesującego do obejrzenia, nawet dla rozrywki, czego nie uznałabym za stratę czasu. Dlatego chcąc obejrzeć ciekawy film idę w stronę klasyki, włączając TVP Kultura lub Ale kino. Czy mój gust różni się aż tak bardzo od miliona użytkowników? Czy jestem jakąś snobką? Ależ nie, nie….

A najlepszym na to dowodem jest fakt, że obejrzałam niedawno serial południowo-koreański „Squid game”. Podeszłam do tej produkcji jak „kot do jeża”, bo temat wydawał mi się kompletnie … odjechany. Przemoc, krew, okrucieństwo… nie przepadam, ale w tym przypadku w ogóle mnie nie raziły. Doprawdy nie wiem, jak to się stało, że film z pozoru nie dla mnie, utkwił mi głęboko w pamięci i mogę przyznać, że obejrzenie go nie uznałam za stratę czasu. Chodzi chyba o „drugie dno”, które mnie jako osobę zainteresowaną problematyką społeczną, kondycją współczesnego świata i problemem nierówności, skłoniło do refleksji.

Film wzbudził duże kontrowersje, również niepokój pedagogów, w tym ministra Czarnka. Ten film nie jest dla dzieci, właśnie dlatego, że sporo w nim przemocy, która bez otoczki, zrozumiałej (lub nie) dla dorosłych, może być szkodliwa.

„Squid game” to uniwersalna opowieść o nierównościach społecznych osadzona w bardzo realistycznym kontekście Korei Południowej. Zdaję sobie sprawę, że wartość artystyczną serialu można uznać za znikomą, ale to nie ma dla mnie znaczenia. Pomimo z pozoru naiwnej treści opartej na dziecięcych gierkach film wymaga od widza znajomości psychologii i socjologii. Każda z postaci biorących udział w grze, w której stawką jest życie, dokonuje moralnych wyborów, z którymi możemy się skonfrontować.

W każdym razie film nie pozostawia obojętnym … i chyba o to chodzi.

2 myśli na temat “Squid game, czyli o gustach się nie dyskutuje…

  1. Tego rodzaju filmy nie są dla mnie. Ogólnie nie należę do osób oglądających filmy wole jednak wieczór z książka. Jednak są przypadki kiedy coś oglądam. Jeżeli chodzi o filmy to mogę polecić ” Wszystkie pieniądze świata” i ” Złota Dama” . Obydwa trzymają w napięciu. Jeden to Thriller oparty na książce , drugi z kolei został nakręcony na faktach autentycznych. Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Optymistko, bardzo dziękuję za polecenie mi dwóch tytułów, z których jeden chyba kiedyś widziałam, ale czasami wolę obejrzeć coś dobrego kolejny raz niż pierwszy raz…. cokolwiek. Co do „Squid game” też mówiłam, że ten rodzaj filmu nie jest dla mnie, dlatego zdarza mi się zaryzykować i nie zawsze żałuję 😉 Pozdrawiam. J.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s