Listopadowe refleksje…

W pierwszych dniach listopada słowa „Śpieszmy się kochać…” nabierają szczególnego znaczenia. Odwiedzając groby bliskich zastanawiamy się, czy udało nam się wystarczająco kochać i okazywać tę miłość, dostatecznie zrozumieć czy docenić, a może nawet przebaczyć, jeśli był ku temu powód. W wielu przypadkach może nie tyle mamy poczucie winy, że coś w relacjach z bliskimi się nie udało, ale czujemy niedosyt, bo zbyt późno dojrzeliśmy do refleksji, że można było inaczej, więcej, bliżej i że tak naprawdę to od nas zależało.

Powtarzam często, że innych nie możemy zmienić, możemy zmienić tylko siebie… i chyba większość z nas uzna słuszność tego stwierdzenia na podstawie własnych doświadczeń. Kiedy więc ktoś z naszych bliskich lub dalszych nie spełnia oczekiwań, jest wobec nas niesprawiedliwy, a nawet zwyczajnie zły, to mamy dwa wyjścia, odciąć się (odejść) od tej osoby, a jeśli to niemożliwe, ignorować jej złe emocje i najzwyczajniej w świecie nie brać ich do siebie. Można kogoś kochać, ale już niekoniecznie lubić. Wiele jest takich relacji, choćby między rodzeństwem. Żyją jak pies z kotem, albo są wobec siebie obojętni albo nie mają kontaktu. Pojawia się wtedy poczucie winy, bo przecież to rodzina, a więzy krwi są najważniejsze. Ale nic na to nie można poradzić, skoro emocje biorą górę i bliscy sobie ludzie potrafią się na siebie obrazić i nie odzywać latami, bywa że z bardzo prozaicznych powodów.

Dlatego stojąc nad grobami tych, którym już nic nie jesteśmy w stanie powiedzieć, wyjaśnić, dać, czy okazać, może warto zastanowić się nad relacjami z tymi, którzy jeszcze wśród nas są i mamy jeszcze szanse na to, aby coś między sobą zmienić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s